Szef MON-u na Defence24 Days

polska-zbrojna.pl 2 godzin temu

O tym, jak rozwiązać najważniejsze dylematy w obszarze europejskiego bezpieczeństwa, przez dwa dni będą debatować eksperci ze świata polityki, wojska, przemysłu zbrojeniowego i mediów. – Nie tracę wiary w siłę Sojuszu i wierzę w jego moc sprawczą oraz gotowość „dzień przed”, a nie „dzień po” – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji Defence24 Days.

Tegoroczne spotkanie otworzyła dyskusja pt. „Państwa północno-wschodniej flanki NATO filarem bezpieczeństwa Europy”. – Prawdziwa siła Sojuszu nie polega na pojedynczych zdolnościach, ale na interoperacyjności, na doświadczeniu i jego łączeniu, na wspólnym dowodzeniu – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podczas panelu inaugurującego konferencję Defence24 Days. W dyskusji, w której obok szefa polskiego resortu obrony wzięli udział jego odpowiednicy z Estonii, Łotwy i ze Słowacji, uczestnicy starali się odpowiedzieć na pytanie o rolę naszej części Starego Kontynentu w budowaniu globalnego potencjału NATO. Zdaniem ministrów obrony państwa tego regionu nie tylko doskonale „czują i rozumieją” obecną sytuację w obszarze bezpieczeństwa, ale są także przykładem adekwatnej i odpowiedzialnej reakcji na zagrożenia, m.in. znacząco zwiększyły finansowanie swoich sił zbrojnych.

Szef MON-u przypomniał, iż rok temu na szczycie w Hadze NATO podjęło decyzję, by do 2035 roku każdy z jego członków przeznaczał na obronność nie mniej niż 5% swojego PKB. – Według mojej najlepszej wiedzy i rozeznania, które współdzielę z polską armią, to musi się wydarzyć wcześniej i nie może być udawane – zaznaczył Kosiniak-Kamysz. – Część państw adekwatnie odczytała ten sygnał […] ale Europa może i musi robić więcej. Dobrym przykładem jest SAFE, polski pomysł, ale uważam, iż pożyczkami wiele nie zbudujemy, muszą być granty – przekonywał szef polskiego MON-u.

REKLAMA

Zaznaczył, iż Polska chce i potrzebuje amerykańskiej obecności w Europie, ale zaapelował do państw Starego Kontynentu, by z większą odpowiedzialnością zaczęły działać na rzecz europejskiego bezpieczeństwa. – Dzisiaj wydatki na zbrojenia w NATO mają się jak 60 do 40. Stany Zjednoczone wydają 60%, a 40% przypada na pozostałych członków. Dopóki nie będzie równowagi, to nie będziemy prawdziwym partnerem – zaznaczył wicepremier polskiego rządu.

W podobnym tonie wypowiadał się Andris Sprūds, minister obrony Łotwy. Jego zdaniem kluczowa jest zmiana nastawienia europejskich społeczeństw i polityków do wydatków na zbrojenia i rozbudowy potencjałów narodowych sił zbrojnych. Każdy z członków NATO powinien postawić przed sobą ambitny plan i konsekwentnie go realizować, bo Sojusz Północnoatlantycki jest sumą siły aliantów.

Na jedność wewnątrz NATO, a w zasadzie na rysy pojawiające się coraz częściej na tej jedności, wskazywał z kolei szef estońskiego MON-u Hanno Pevkur. Mówił przede wszystkim o rozbieżności zdań między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Za przykład adekwatnego rozumienia jedności w działaniu podał blok państw wschodniej flanki NATO. W dwóch z trzech aspektów współpracy – na poziomie politycznym i militarnym – jego zdaniem koalicja tych państw sprawuje się wzorowo. – W czasie, gdy tu debatujemy, w Estonii rozgrywają się duże ćwiczenia wojsk NATO, w których bierze udział około 10 tys. żołnierzy – przywołał Pevkur. Do tego poziomu musi jednak dołączyć kooperacja przemysłowa. – Musimy zrozumieć, iż każdy duży europejski kraj jest mały w skali globalnej – zaznaczył estoński polityk. – To samo dotyczy naszych przemysłów zbrojeniowych, dlatego głębsza, wewnątrzeuropejska kooperacja jest niezbędna – dodał.

– Nie mamy już czasu w wahania – zaznaczył Andris Sprūds. – Odnotowujemy regularne naruszenia naszej przestrzeni powietrznej. Polska i Estonia aktywowały w ubiegłym roku art. 4 Traktatu północnoatlantyckiego po ataku dronów na ich terytorium – przypomniał łotewski polityk. Dlatego jego zdaniem coraz bardziej istotna jest szybkość. I to rozumiana dwojako, z jednej strony jako szybkość dostosowania się do nowych wyzwań, ale także jako szybkość reakcji na poziomie politycznym, wojskowym i logistycznym. Tylko natychmiastowa reakcja jest w stanie zapewnić krajom naszego regionu bezpieczeństwo, bo zarówno metody walki kognitywnej, jak i skala ich wykorzystywania zmieniają się bardzo szybko.

Zdaniem Władysława Kosiniaka-Kamysza rozwiązaniem jest budowa NATO 3.0, czyli wdrożenie nowej idei Sojuszu, który musi odpowiedzieć na dzisiejsze zagrożenia. – NATO 3.0 nie jest pomysłem na NATO wielu prędkości – zapewnił szef polskiego MON-u. – Jest docenieniem tych sojuszników, którzy już od dawna wydają, tak jak Polska, prawie 5% PKB. Jest postawieniem jasnego wachlarza zadań, także dla Polski, która jest, a w najbliższych latach będzie jeszcze bardziej, europejskim filarem Sojuszu Północnoatlantyckiego – dodał. Zdaniem wicepremiera Kosiniaka-Kamysza Europa jest w stanie rozwinąć swój potencjał i zbudować zdolności obronne na niespotykaną skalę, ale musi przyjąć to jako swój priorytet. – Nie ma alternatywy dla NATO i nie ma alternatywy dla Unii Europejskiej – przekonywał szef MON-u. Zadaniem Unii jest zapewnienie środków niezbędnych do budowy zdolności bojowych, które będą wykorzystywane przez wojska pod flagą NATO. – Nie tracę wiary w siłę Sojuszu i wierzę w jego moc sprawczą oraz gotowość „dzień przed”, a nie „dzień po” – dodał minister obrony.

Defence24 Days to doroczna konferencja koncentrująca się na obronności, która od ośmiu lat odbywa się w Warszawie. Biorą w niej udział politycy, dowódcy wojskowi, akademicy, przedstawiciele biznesu i publicyści. W ciągu dwóch dni debat ich uczestnicy poruszą najbardziej najważniejsze tematy, takie jak ewolucja bezpieczeństwa w ujęciu polskim i globalnym, proces modernizacji Wojska Polskiego i jego gotowość do stawienia czoła wyzwaniom współczesności czy wpływ doświadczeń z frontu wojny w Ukrainie na decyzje polityczne, wojskowe i przemysłowe podejmowane w Europie i NATO. Organizatorem imprezy jest redakcja portalu Defence24.

MC
Idź do oryginalnego materiału