Poza różnej maści
socjopatycznych przypadków
ludzie jawią się w moich oczach
jako Diamenty
surowe z wrodzonym potencjałem
Istoty szlachetne.
Czasem gdy wydobywam
z Ziemi taki kamień
jedynie obmywam Go
z błota cywilizacyjnego harmidru
by sam mógł odnaleźć Drogę
do własnej pracowni szlifierskiej.
Bywa też tak
że sam nadaję szlif i znikam
by Istota poczyła się wolna
rozkoszując się blaskiem
własnej Aury.
Podczas obróbki
co wrażliwsze dusze cierpią.
Powody są rozmaite
lecz najczęstrzym źródłem bólu
jest niepotrzebnie
nadmuchane Ego.
Czasem trzeba sporo wycierpieć
by stać się Brylantem.
Skolei szlachetny szlifierz
nie rani dla przyjemności
nie upaja się cudzą męką.
Liczy się efekt finalny-
Lepszy człowiek równa się
piękniejszy świat.
Nasz Ojciec
Pierwszy Demiurg Wszechświata
którego potęgi żadne imię
niezdolnym wyrazić
w skali makro z Chaosu
tworzy Kosmos.
To Jemu właśnie w tym miejscu
pragnę złożyć
wyrazy wdzięczności
za możliwość ukończenia
WyższejWyższej Szkoły
Szlifiersko-Profilerskiej.
Zaś Wszystkich którzy dobrnęli
do tegoż fragmentu tej treści
pragnę zapewnić
iż mimo ostrych słów
które pierwotnie kreślę
srebrnym Parkerem
intencje mam czyste
a cel jasny.
Tak na marginesie-
wiecie dlaczego nie cierpię Pis-u?
Ponieważ na podobieństwo
bolszewickich zamordystów
poprzez cwaniacką manipulację
idbierają Ojczyźnie prawo
do pełni społecznego blasku.
Z wyrazami Szacunku
Mariusz Antoni.














