Jak podaje United24Media, w rosyjskim Irkucku służby uruchomiły procedury awaryjne po śmierci 28-letniej pracownicy instytutu przeciwdżumowego. Pod obserwację trafiło 189 osób. Władze nie wskazują publicznie dżumy płucnej jako przyczyny alarmu i mówią jedynie o "podejrzeniu szczególnie niebezpiecznej infekcji". Sprawie przygląda się Biały Dom.