Niepozorna z pozoru miejscowość w powiecie kutnowskim skrywa jeden z najciekawszych zabytków sakralnych województwa łódzkiego. W Głogowcu, od stuleci stoi świątynia, której historia łączy dzieje miejscowego rodu, historię Polski, kult Matki Bożej i pamięć o wydarzeniach, które kształtowały kolejne pokolenia. To Sanktuarium Matki Bożej Głogowieckiej.
W jego wnętrzu znajduje się otoczony szczególnym kultem wizerunek Matki Bożej Głogowieckiej, związany z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Przed nim od pokoleń wierni zanoszą modlitwy, pozostawiają wota i świadectwa otrzymanych łask. Ale Głogowiec to znacznie więcej niż miejsce kultu. To także niezwykły zabytek, świadek burzliwych dziejów i miejsce, w którym historia Polski jest obecna niemal na każdym kroku.
Pierwszy kościół stanął tutaj w XV wieku
Dzieje Głogowca sięgają średniowiecza. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1388 roku, natomiast początki tutejszej świątyni związane są z XV stuleciem. Pierwszy kościół był prawdopodobnie drewniany. Jego powstanie wiąże się z rodem Głogowskich, a jako fundatora wskazuje się Jana Głogowskiego, dziedzica miejscowych dóbr.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/te-rosliny-doniczkowe-moga-sprzyjac-pluskwom-lepiej-usun-je-z-sypialni/K6yvFznvnMiGvfIh5Q33To właśnie on miał dać początek historii miejsca, które przez kolejne wieki miało nabierać coraz większego znaczenia. Drewniana świątynia nie przetrwała jednak do naszych czasów. W XVI wieku zdecydowano o budowie kościoła murowanego.
Budowa obecnego, murowanego kościoła rozpoczęła się w XVI wieku. Jego powstanie wiąże się z rodem Głogowskich, a szczególną rolę przypisuje się Janowi Głogowskiemu, ówczesnemu dziedzicowi dóbr Głogowiec. Wznoszenie kościoła było przedsięwzięciem na lata, kolejne etapy budowy i rozbudowy sprawiły, iż z czasem nabierał on kształtu, który możemy podziwiać do dziś.
Ślad rodu Głogowskich zachowany w prezbiterium
O historii fundatorów przypomina jeden z najcenniejszych zabytków znajdujących się we wnętrzu kościoła, renesansowy nagrobek Jana Głogowskiego. Umieszczono go w prezbiterium. Przedstawia rycerza w zbroi, podkreślając jego szlacheckie pochodzenie i pozycję właściciela miejscowych dóbr.
- Jan Głogowski był jednocześnie dziedzicem i rycerzem tych dóbr. Jego nagrobek znajduje się w prezbiterium i jest jednym z charakterystycznych elementów tego kościoła. Z jego osobą wiąże się również historia obrazu Matki Bożej, który według przekazywanej tradycji miał trafić do Głogowca – mówi ks. Piotr Kalisiak, proboszcz parafii w
Głogowcu i kustosz Sanktuarium Maryjnego w Głogowcu.
Kościół zachwyca również swoją architekturą. Łączy cechy gotyku i renesansu. Jest jednonawowy i orientowany, a jego ceglane mury wzmacniają charakterystyczne skarpy. Na szczególną uwagę zasługują ściany szczytowe ozdobione płycinami i sterczynami oraz renesansowy portal.
Nad portalem znajduje się kartusz z herbem Grzymała rodu Głogowskich i datą 1573. To swoisty podpis fundatorów, który do dziś pozwala odczytać fragment historii zapisanej w murach.
W świątyni zachowały się również ołtarze z XVII i XVIII wieku, drewniany chór oraz organy z 1829 roku. Na belce tęczowej znajduje się XVI-wieczny krucyfiks. Na zewnątrz natomiast zachował się zegar słoneczny, niewielki, ale bardzo charakterystyczny ślad dawnych czasów.
Tajemnica obrazu Matki Bożej
Największym skarbem sanktuarium pozostaje jednak obraz Matki Bożej Głogowieckiej. To właśnie wokół niego przez stulecia rozwijał się kult, który sprawił, iż Głogowiec stał się miejscem pielgrzymowania.
Wizerunek nawiązuje do obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Maryja przedstawiona jest z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu. Obraz zdobi srebrna sukienka i korony, a wokół niego znajdują się wota składane przez wiernych.
Historia obrazu jest niezwykła, ale nie została do końca wyjaśniona. Według jednej z tradycji jego dzieje wiążą się z wydarzeniami z 1430 roku, kiedy podczas napadu na Jasną Górę sprofanowano obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Wówczas król Władysław Jagiełło miał polecić wykonanie kopii wizerunku. Jedna z nich miała trafić do Głogowca.
Inna wersja opowieści prowadzi przez królewskie koligacje i dwór carski. Według tego przekazu obraz miał trafić do Sankt Petersburga, a następnie jeden z Głogowskich otrzymał go w darze podczas poselstwa i przywiózł do rodzinnego kościoła.
To właśnie ta historia od pokoleń budzi szczególne zainteresowanie.
- Kiedy husyci najechali na klasztor na Jasnej Górze i sprofanowali obraz, król nakazał wykonać kopię. Wyczytałem, iż było chyba sześć takich kopii. Jedna z nich, ta, która jest tutaj w naszej świątyni, trafiła najpierw przez jakieś układy ślubne w ręce cara do Sankt Petersburga. Dziedzic Głogowca, posłując do niego, otrzymał w darze obraz Matki Bożej i przywiózł go tutaj. I jest z nami do dzisiaj - opowiada ks. Piotr Kalisiak.
Źródła nie są jednak całkowicie zgodne co do pochodzenia i datowania wizerunku. W części opracowań pojawia się informacja, iż jest to XVII-wieczna kopia obrazu jasnogórskiego. Inne przekazy łączą go z wcześniejszą kopią wykonaną po profanacji obrazu na Jasnej Górze. Dlatego historia wizerunku pozostaje połączeniem źródeł historycznych, tradycji i przekazywanej przez pokolenia opowieści.
Wota, modlitwy i świadectwa łask
Kult obrazu ma wielowiekową tradycję. Już XVIII-wieczne dokumenty wizytacyjne wspominały, iż wizerunek słynął łaskami. Do Głogowca przybywali wierni, którzy modlili się przed obrazem, a swoje podziękowania pozostawiali w formie wotów.
Wiele dawnych wotów zostało zrabowanych podczas II wojny światowej. Nie zniknęła jednak pamięć o łaskach i niezwykłych wydarzeniach przypisywanych wstawiennictwu Matki Bożej.
W sanktuarium prowadzona jest Księga Cudów, w której zapisywane są świadectwa wiernych.
- To najcenniejszy element całej świątyni i dla nas, jako ludzi wierzących, ma ogromne znaczenie. Tutaj ludzie zanoszą modlitwy i otrzymują naprawdę mnóstwo cudownych zdarzeń, o czym świadczą wota zamieszczone przy obrazie Matki Bożej, jak również za obrazem. To takie dziękczynienia, małe podziękowania od ludzi w widocznej formie za cudowne wydarzenia, które dokonały się za przyczyną Matki Bożej – mówi kustosz sanktuarium.
Koronacja obrazu i dar papieża Pawła VI
Wyjątkowe znaczenie Głogowca zostało potwierdzone podczas uroczystej koronacji obrazu. Odbyła się ona 14 września 1975 roku. Koronacji dokonał kardynał Stefan Wyszyński, ówczesny prymas Polski. Jedną z koron ofiarował papież Paweł VI.
Do dziś nad obrazem można zobaczyć dwa anioły podtrzymujące dodatkową koronę. Umieszczony przy niej napis przypomina o jej pochodzeniu - „Dar papieża Pawła VI”.
- Obraz został koronowany 14 września 1975 roku. Jedną z koron ofiarował papież Paweł VI, a koronacji dokonał kardynał Stefan Wyszyński, ówczesny prymas Polski. Było to możliwe dzięki staraniom ówczesnego proboszcza i przekonaniu, iż jest to szczególne miejsce, w którym Matka Boża króluje. I tak jest po dzień dzisiejszy - podkreśla ks. Piotr Kalisiak.
Pielgrzymi przybywają z całej Polski
Głogowiec nie jest jedynie miejscem lokalnego kultu. Do sanktuarium przybywają pielgrzymi z różnych stron kraju. Są wśród nich grupy z Częstochowy, Poznania, Środy Wielkopolskiej i innych miejscowości.
– Mamy tutaj naprawdę mnóstwo pielgrzymek z kraju i z zagranicy. Ostatnio była między innymi pielgrzymka z Częstochowy, przybywają grupy z Poznania i Środy Wielkopolskiej. Głogowiec ma wiele skarbów i naprawdę ma się czym pochwalić - mówi ks. Piotr Kalisiak.
Jest też pewna niecodzienna historia związana z zagranicznymi turystami. Ponieważ w Polsce istnieje również Głogowiec związany ze św. Faustyną Kowalską, zdarza się, iż osoby poszukujące miejsca związanego z jej kultem trafiają właśnie do Głogowca koło Kutna.
Zamiast jednak zawracać, poznają inne niezwykłe miejsce
Kościół świadkiem wojennej historii
Historia sanktuarium to także opowieść o najtrudniejszych momentach polskich dziejów.
We wrześniu 1939 roku Głogowiec znalazł się w centrum wydarzeń związanych z bitwą nad Bzurą. W miejscowości przebywał generał Tadeusz Kutrzeba, dowódca Armii „Poznań”, który stąd kierował działaniami wojskowymi.
Podczas okupacji niemieckiej kościół został zamknięty i zamieniony na magazyn. Proboszcz, ks. Czesław Korzeniowski, został aresztowany i wywieziony do Dachau, gdzie zginął.
Zrabowano również wota oraz część wyposażenia świątyni. Zniszczeniu lub zaginięciu uległy także dokumenty związane z jej historią.
Kościół jednak przetrwał wojnę i po jej zakończeniu ponownie stał się miejscem modlitwy.
Pamięć o powstaniu styczniowym
Szczególne miejsce w najnowszej historii Głogowca zajmują lata 80. Wówczas sanktuarium stało się miejscem spotkań środowisk związanych z „Solidarnością” i opozycją demokratyczną.
Dużą rolę odegrał ks. Marian Lipski, ówczesny proboszcz i kapelan Solidarności Kutnowskiej. W Głogowcu odprawiano Msze za Ojczyznę, odbywały się protesty i strajki głodowe.
11 września 1983 roku w sanktuarium modlił się również ks. Jerzy Popiełuszko, odprawiając dwie Msze za Ojczyznę.
Zabytek, o który trzeba dbać
Kilkaset lat historii to również ogromne wyzwanie związane z ochroną zabytku. Dla niewielkiej parafii utrzymanie zabytkowej świątyni jest zadaniem, którego nie sposób udźwignąć wyłącznie własnymi siłami.
W ostatnich latach przeprowadzono ważne prace remontowe i konserwatorskie. W ich realizacji pomogły środki zewnętrzne, w tym wsparcie samorządu województwa łódzkiego.
- Dzięki Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Łódzkiego i otrzymanym dotacjom mogliśmy przeprowadzić prace przy zewnętrznych ścianach kościoła. Zostały one oczyszczone i poddane niezbędnym pracom remontowym. Świątynia nabrała dzięki temu zupełnie innego wyglądu i blasku. Całe przedsięwzięcie kosztowało około 2,5 miliona złotych, a dla parafii liczącej około 1380 mieszkańców są to koszty, których nie sposób ponieść samodzielnie - podkreśla ks. Piotr Kalisiak.
Głogowiec pokazuje, iż wielkie dziedzictwo można znaleźć także poza głównymi szlakami turystycznymi. W niewielkiej miejscowości spotykają się dzieje rodu Głogowskich, historia Polski, tradycja maryjna i pamięć o wydarzeniach XX wieku.










