55 samochodów przejechało przez Piotrkowską
Zlot potrwa od piątku (17 lipca) do niedzieli (19 lipca). Na początek 55 samochodów zaprezentowało się Łodzianom, przejeżdżając paradnie przez ul. Piotrkowską w stronę Księżego Młyna. Citroeny w pełnej krasie będzie można zobaczyć w sobotę (18 lipca) na rynku Manufaktury.
- Będziemy tam od godz. 10 do 14, zapraszamy do oglądania aut
- mówi Aneta Galanciak, która razem z Citroen Oldtimer Club Polska organizuje łódzki zlot.
Wśród jego uczestników nie sposób było nie zauważyć kobiety w stroju... zakonnicy. Tak przebrana pojawiła się w Łodzi pani Małgorzata Komorowska z Rzeszowa. Towarzyszył jej mąż Paweł.
- Przyjechaliśmy naszym Citroenem 2CV z 1989 roku. Taki sam model "występował" w serii francuskich komedii z Luisem de Funesem, prowadziła go zakonnica. Stąd przebranie żony
- śmieje się pan Paweł.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/chwasciory-maja-prawie-dwa-metry-lodzianie-alarmuja-miasto-nie-planuje-czestszego-koszenia/YEURN7C5rS9WMuMv5fvpNie trzeba mieć góry pieniędzy, wystarczy pasja
Autko w intensywnym, bordowym kolorze jest u państwa Komorowskich od 2019 roku. Nic w nim nie zmieniali. Mają jeszcze Citroena AMI6 z 1963 roku, który jest w trakcie renowacji.
Na pytanie, czy trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby odrestaurować zabytkowy samochód, pan Paweł odpowiada, iż wystarczy... pasja.
- Trzeba mieć pasję i chęć do pracy. Tego, na którego tu patrzymy, wyremontowałem własnymi rękami.
Od 25 lat w klubie Citroena jest pan Janusz Adamkiewicz z Konina, który do Łodzi przyjechał niebieskim Citroenem BX.
- To replika auta żandarmerii francuskiej. Samochody pochodzenia militarnego nie są udostępniane cywilom. Idą albo do muzeum, albo do kasacji. Więc sam zrobiłem replikę, używając niebieskiej folii. Do kompletu mam też mundur.
https://tulodz.pl/lodzkie/wyremontuja-wazna-droge-w-lodzkiem-podpisano-umowe-z-wykonawca-prac/LNhMPCVKhjUVLZBk5ENb"To taka, iż tak powiem, nieuleczalna choroba"
Citroenami pan Janusz zainteresował się... przypadkiem.
- W 1983 roku pojechałem do rodziny, do Paryża. I tam sąsiedzi i moi znajomi mieli dwa piękne Citroeny. Poprosili mnie o pomoc. Nauczyłem się je obsługiwać, naprawiać. One są tak prosto zbudowane jak nasze maluszki słynne. To są dwucylindrowe, chłodzone powietrzem silniczki, bardzo proste. I tak jakoś się zaraziłem wtedy tym Citroenem
- opowiada Janusz Adamkiewicz.
I dodaje z uśmiechem:
- Zawsze mówię znajomym, iż kiedyś potrącił mnie Citroen i tak mi zostało. Tak je polubiłem. Dodatkowo mam w domu kolekcję modeli, ponad 615 sztuk, w skali 1 do 43. To taka, iż tak powiem, nieuleczalna choroba.







