To USA chcą zaproponować Putinowi. "Europejczycy niech robią, co chcą"
Stany Zjednoczone są gotowe uznać kontrolę Rosji nad Krymem i innymi okupowanymi terytoriami Ukrainy, aby zakończyć wojnę - podaje "The Telegraph". Jak wynika z ustaleń dziennika, Donald Trump wysłał Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera do Moskwy, aby tam złożyli bezpośrednią ofertę Władimirowi Putinowi. "The Telegraph" podkreśla, iż plan, który zakłada uznanie części ukraińskiego terytorium za rosyjski, jest sprzeczny z konwencjami dyplomatycznymi USA. Najprawdopodobniej jednak zostanie zrealizowany, mimo sprzeciwu i obaw państw europejskich. - Coraz wyraźniej widać, iż Amerykanom nie zależy na pozycji Europy. Twierdzą, iż Europejczycy niech robią, co chcą - powiedziało jedno ze źródeł.
REKLAMA
19-punktowy plan pokojowy. Kreml otrzymał dokument
W piątek Kreml otrzymał nowy plan pokojowy. Pierwotnie 28-punktowy dokument zakładał uznanie Krymu, Doniecka i Ługańska za rosyjskie, a także uznanie terenów kontrolowanych przez Rosję za linią graniczną w obwodach chersońskim i zaporoskim. W Genewie wynegocjowany został nowy plan, ktory tym razem ma zawierać 19 punktów. Jest on mniej korzystny dla Moskwy, jednak - według źródeł - amerykańska oferta dot. uznania terytoriów ma pozostawać aktualna.
Zobacz wideo Republikanie w rozsypce. Putin, Epstein, Mamdani
"Nikt nie powinien liczyć na to, iż oddamy terytorium"
W ten weekend na spotkanie z amerykańskimi przedstawicielami na Florydzie mieli lecieć Andrij Jermak i Rustem Umerow. W piątek jednak Jermak podał się do dymisji, a wybór jego następcy ma nastąpić w sobotę - przekazał Wołodymyr Zełenski. - Żadna zdrowa na umyśle osoba nie podpisałaby dziś dokumentu dot. oddania terytorium. Dopóki Zełenski jest prezydentem, nikt nie powinien liczyć na to, iż oddamy terytorium. On nie podpisze umowy o terytorium. Konstytucja tego zabrania. Nikt nie może tego zrobić, chyba iż chce sprzeciwić się ukraińskiej konstytucji i narodowi ukraińskiemu - powiedział Jermak przed dymisją.
Czytaj także: Dywersja na kolei. Policja publikuje wizerunki podejrzanych.
Źródło: "The Telegraph"







