Toksyczne zagrożenie czai się w Bałtyku. Jest niczym tykająca bomba

polsatnews.pl 4 godzin temu

Na dnie morza Bałtyckiego znajduje się toksyczna bomba z opóźnionym zapłonem - informuje "AFP". Naukowcy ostrzegają o ogromnych ilościach amunicji z czasów II wojny światowej, która powoli rdzewieje. Zagrożeniem dla środowiska jest również pełen paliwa wrak niemieckiego tankowca.

X/Marynarka Wojenna RP
"Bomba z opóźnionym zapłonem". Niemiecki tankowiec zalega w Bałtyku

Jak alarmują eksperci, słona woda Bałtyku przyspiesza rozpad metalowej obudowy obudowy rakiet, pocisków artyleryjskich i bomb, w wyniku czego do środowiska morskiego uwalniane są niebezpieczne substancje, w tym trotyl.

Aby w pełni ocenić skalę zagrożeń, w marcu z Kilonii, której zatoka jest jedną z najbardziej zanieczyszczonych niewybuchami na świecie, wypłynął statek badawczy. Naukowcy z Polski, Niemiec i Litwy, wspierani przez 11-osobową załogę, prowadzą szczegółowe badania miejsc, gdzie odnaleziono wraki.

Zagrożenie na dnie Bałtyku. Pochodzi z czasów II wojny światowej

Mijają między innymi kuter torpedowy, niszczyciel, trałowiec i okręt podwodny, zidentyfikowane na podstawie dzienników okrętowych i innych dokumentów w niemieckich archiwach. Dowodzący wyprawą Aaron Beck powiedział w wywiadzie dla AFP, iż jednym z celów ekspedycji jest opracowanie nowych narzędzi do oczyszczenia morza z niewybuchów.

ZOBACZ: Służby ratują humbaka. Ciężki sprzęt w akcji ratunkowej na Bałtyku

- Chodzi o to, co możemy zrobić, aby temu zapobiec, zanim zanieczyszczenie wyjdzie na światło dzienne - mówił naukowiec. Wielkość zanieczyszczeń jest jednak ogromna. Wzdłuż samego niemieckiego wybrzeża na dnie morskim zalega około 1,6 miliona ton amunicji, zwłaszcza w pobliżu portów Kilonia i Lubeka.

Po kapitulacji Niemiec w 1945 roku alianci pospiesznie zrzucili tam pozostałości ich machiny wojennej. Dziś decyzja ta niesie za sobą poważne konsekwencje. Ślady rakotwórczych materiałów wybuchowych wykryto już chociażby w skorupiakach i innych organizmach morskich. Ze względu na płytkość Bałtyku, morze to jest szczególnie podatne na kumulację zanieczyszczeń.

Beck zapewnił jednak, iż nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia dla ludzi. - Aby człowiek mógł połknąć, przy obecnym stężeniu, niepokojącą ilość związków wybuchowych, musiałby spożywać siedem kilogramów ryb dziennie przez ponad rok – oszacował.

"Bomba z opóźnionym zapłonem". Niemiecki tankowiec zalega w Bałtyku

Poniemiecka amunicja to jedynie część zmartwień naukowców. Źródłem ogromnych zanieczyszczeń jest Franken - niemiecki tankowiec storpedowany przez wojska radzieckie 8 kwietnia 1945 roku. Na statku, który zatonął u wybrzeży Gdańska, wciąż zalegają znaczne ilości paliwa.

ZOBACZ: Humbak znów w tarapatach. Po raz kolejny utknął na mieliźnie

Jak ocenił dowódca wyprawy, "niewątpliwie to największy problem". Podobne spostrzeżenia ma również były oficer niemieckiej marynarki wojennej, który nazwał Frankena "bombą z opóźnionym zapłonem". Składowiska amunicji na dnie morza nie dotyczą jednak wyłącznie zbiorników europejskich. Inne duże składowiska znajdują się wzdłuż wybrzeży Stanów Zjednoczonych, Japonii czy Australii.

Rozwiązywaniem problemu podwodnych niewybuchów najczęściej zajmują się Niemcy, które podjęły pierwsze kroki w kierunku utylizacji amunicji. Pilotażowy projekt niszczenia niemieckich zapasów wojennych rozpoczął się między innymi w Zatoce Lubeckiej. Jest to jednak jeden z nielicznych tego typu przypadków. Jak zauważa AFP, jak dotąd żaden rząd nie przeznaczył długoterminowego finansowania do rozwiązania problemu zalegających na dnie morza powojennych zanieczyszczeń.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: "W Białym Domu jest brak pomysłu". Schetyna o wojnie w Iranie
Idź do oryginalnego materiału