To zastrzyk 200 mld zł. Pożyczka najkorzystniejsza ze wszystkich możliwych. Ok. 90 proc. tych pieniędzy trafi do polskich spółek. – Ktoś, kto to neguje, musi być szalony – mówi Cezary Tomczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. W rozmowie z „Polską Zbrojną” wskazuje, na jakie projekty modernizacyjne wojska trafią pieniądze z unijnego programu SAFE oraz jakie mogą być konsekwencje weta prezydenta do ustawy o SAFE.
Panie ministrze, w jakim miejscu jesteśmy w tej chwili z programem SAFE?
Cezary Tomczyk: Sejm ponownie zajmie się ustawą dotyczącą SAFE, która umożliwia polskiemu rządowi podpisywanie umów kredytowych i wydatkowanie pożyczonych w ten sposób środków. Do końca maja tego roku musimy podpisać umowy, które z naszego punktu widzenia są najważniejsze, te dotyczące samodzielnych zamówień danego państwa. Na początku negocjacji z Komisją Europejską, dotyczących kształtu programu SAFE, zgłosiliśmy postulat, aby w pierwszym okresie możliwe było realizowanie wyłącznie zamówień samodzielnych. Komisja Europejska się na to zgodziła.
Dlaczego Polsce na tym zależało?
Poprzednie projekty unijne dotyczące wspólnych zakupów napotykały wiele trudności. Poszczególne kraje mają odmienne systemy zamówień, różne podejście, przepisy oraz przede wszystkim potrzeby. Zależało nam więc na tym, aby projekty prostsze, dotyczące jednego państwa, ruszyły w pierwszej kolejności. To właśnie ich zgłosiliśmy zdecydowanie najwięcej.
Opozycja apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy o SAFE. Jakie będą konsekwencje ewentualnego weta?
Przede wszystkim będziemy mieli bardzo mało czasu w podpisanie umów indywidualnych. Po drugie, bez tej ustawy środki z SAFE nie będą mogły trafić do Straży Granicznej, ponieważ mechanizm unijny przewiduje wyłącznie zakupy wojskowe, a drogą do finansowania pograniczników czy Policji miała być właśnie krajowa ustawa.
Politycy opozycji podnoszą wobec SAFE szereg argumentów. Jednym z nich jest tajna lista projektów, które zostaną zrealizowane dzięki pożyczonym środkom oraz zasady, na których te projekty wybierano. Jak powstała lista SAFE?
Tę listę stworzył Sztab Generalny Wojska Polskiego przy wsparciu Agencji Uzbrojenia. Wszystkie zamówienia w wojsku wynikają z Programu Rozwoju Sił Zbrojnych RP, który jest dokumentem przyjmowanym okresowo. Jego aktualna wersja zabezpiecza potrzeby do 2035 roku. Natomiast wszystkie instrumenty, którymi dysponuje państwo, takie jak budżet obronny, Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych czy program SAFE – stanowią jedynie narzędzia jego realizacji.
Dlaczego lista SAFE jest tajna?
Pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniem na pytanie. W SAFE uczestniczy kilkanaście państw. Dlaczego żaden kraj nie ujawnił do tej pory pełnej listy swoich projektów? jeżeli chodzi o polityków, każdy parlamentarzysta mógł i przez cały czas może zaznajomić się z listą projektów SAFE w kancelarii tajnej Sejmu. Zainteresowanie było jednak niewielkie. Spośród 560 parlamentarzystów zapoznało się z nią jedynie 30.
Czyli lista pozostanie niejawna?
Lista zostanie przedstawiona opinii publicznej w wersji przygotowanej przez Sztab Generalny Wojska Polskiego.
Zatem, o których projektach możemy rozmawiać?
Ponieważ rozmawiamy o projektach kluczowych dla bezpieczeństwa państwa, należy mówić o nich w kategoriach zdolności Sił Zbrojnych RP, które chcemy dzięki nim pozyskać. Najważniejsza jest obrona przeciwlotnicza i powietrzna. Kolejnym obszarem są zdolności głębokiego rażenia. Na liście znajdują się również program „Tarcza Wschód”, cyberbezpieczeństwo, drony, rozwiązania satelitarne oraz zdolności pancerne.
A rozdzielając to na podmioty gospodarcze, kto dostanie najwięcej?
Agencja Uzbrojenia oszacowała, iż około 89 proc. środków trafi do polskich spółek, w szczególności do podmiotów Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jak przekazał niedawno premier Donald Tusk, sama Huta Stalowa Wola otrzyma dzięki SAFE zamówienia o wartości minimum 20 mld zł. Tylko projekt SAN to ok. 15 mld zł. Kolejne miliardy trafią m.in. do PGZ na zakup wyposażenia osobistego żołnierzy, min oraz szerokiego asortymentu sprzętu dla Sił Zbrojnych, takiego jak polskie Borsuki.
To będzie turbo przyspieszenie rozwoju narodowego holdingu…
Chcemy, aby PGZ, która już dziś jest piętnastą firmą europejskiego przemysłu obronnego, weszła do pierwszej dziesiątki i stała się naszym narodowym flagowcem, tak jak na przykład Orlen.
Opozycja zarzuca rządowi, iż SAFE ma wspierać niemiecką zbrojeniówkę.
Przyznam, iż argumenty o rzekomej „niemieckości” naszych zakupów zbrojeniowych są co najmniej zaskakujące. Nasze kontakty ze stroną niemiecką w obszarze przemysłu obronnego są raczej rozczarowujące – przykładem może być modernizacja Leopardów. Nie ma żadnej umowy z Niemcami dotyczącej zakupów zbrojeniowych. To wszystko można sprawdzić w internecie w kilkanaście minut. Czas, żeby PiS przestał robić z ludzi idiotów.
Dziś w obszarze przemysłu zbrojeniowego nie jesteśmy już wyłącznie klientem wobec takich państw jak Francja czy Niemcy. Pełnimy rolę partnera, a często także oferenta polskich rozwiązań zbrojeniowych.
Jednym z zarzutów wobec SAFE jest to, iż program ten wymyślono, aby odciągnąć Europę od Ameryki. W konsekwencji może na tym stracić Polska i jej bezpieczeństwo.
Stany Zjednoczone były, są i będą naszym najważniejszym partnerem w obszarze bezpieczeństwa. Nasze plany zakupowe w USA nie uległy zmianie i wynoszą szacunkowo ponad 100 mld zł do 2035 roku. Zarzuty ze strony PiS, formułowane dla doraźnego zysku politycznego, jakobyśmy poprzez SAFE chcieli zaszkodzić relacjom ze Stanami Zjednoczonymi, są po prostu działaniem antypolskim. Nie ma i nie będzie żadnego zakazu kupowania broni w USA. Program SAFE stanowi jedynie dodatkowe narzędzie finansowe wobec już istniejących mechanizmów. Co więcej, dzięki SAFE uwolnimy środki budżetowe, co może przełożyć się na dodatkowe zakupy w USA – jeżeli taka będzie decyzja wojska.
Czy pożyczki z SAFE są na pewno korzystne dla nas finansowo?
Zdecydowanie tak. To finansowo najkorzystniejsza pożyczka ze wszystkich dostępnych opcji. Rating Unii Europejskiej, który decyduje o kosztach pozyskania kapitału, należy dziś do najlepszych na świecie, ponieważ opiera się na najbogatszych państwach Europy. Nie jesteśmy w stanie go przebić, dlatego kredyty dostępne dla nas indywidualnie byłyby znacznie droższe. Alternatywy po prostu nie ma. Dysponujemy gotowym programem wsparcia o wartości 200 mld zł dla bezpieczeństwa Polski.
A jak było z pożyczkami i finansowaniem zakupów z Korei Południowej czy USA?
Niestety nie mogę ujawniać wielu szczegółów, ponieważ są one objęte tajemnicą bankową, ale zarówno pożyczki z Korei, jak i ze Stanów Zjednoczonych były zdecydowanie droższe od SAFE. Jedna z umów została kiedyś ujawniona przez Bank Gospodarstwa Krajowego i opublikowana w internecie – dotyczyła zakupów w Stanach Zjednoczonych, a oprocentowanie wynosiło 6,5%.
Na marginesie dodam, iż działania PiS, a w szczególności ministra Mariusza Błaszczaka, który w ciągu pół roku zmienił stanowisko wobec SAFE o 180 stopni i z wyraźnego zwolennika stał się jego największym krytykiem mówią same za siebie. Warunki programu i jego zasady w tym czasie nie uległy żadnej zmianie. Ale lobbyści działają. I to widać…
Ale przyzna Pan, iż części wątpliwości można było uniknąć. Chociażby zapis o spłacaniu SAFE ze środków budżetowych, ale nie z tych przeznaczonych na obronę narodową. Dlaczego on nie znalazł się od razu w pierwszej wersji ustawy?
To dobry przykład tego, jak działa państwo. Uzgadnianie stanowisk to proces – od konsultacji, przez projekt, debatę w Sejmie i Senacie, aż po ostateczną decyzję. Początkowo nie było pełnej zgody w sprawie spłaty SAFE, jednak w toku prac nad projektem wypracowaliśmy porozumienie z ministrem Andrzejem Domańskim.
Czyli zarzuty opozycji wobec SAFE są bezzasadne?
Mało powiedziane, są irracjonalne. Koncentrujemy się przecież na tym, jak zapewnić wojsku środki i umożliwić mu budowę zdolności. To jest nasza rola. Prawda jest taka, iż w sprawach bezpieczeństwa – i to nie jest truizm – powinniśmy mówić jednym głosem. Skoro zgadzamy się, iż armia musi być modernizowana i pojawia się zastrzyk w postaci 200 mld zł, to ktoś, kto to neguje, musi być po prostu szalony.
Teraz nad ustawą wprowadzającą SAFE zawisła groźba prezydenckiego weta. Argumenty podnoszone przez prezydenta wobec ustawy zostały uwzględnione w poprawkach przyjętych przez Senat. Pierwsza dotyczyła kwestii istotnej również dla Ministerstwa Obrony Narodowej, aby zaciągnięte pożyczki nie były spłacane ze środków budżetowych przeznaczonych na obronę narodową. Druga poprawka obejmowała wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń antykorupcyjnych. Podsumowując, zastrzeżenia prezydenta zostały uwzględnione w ustawie o SAFE. Teraz należy dokonać wyboru: albo interes partii, albo interes państwa.
A jeżeli mimo to prezydent ustawę zawetuje?
Może zabrzmi to mocno, ale jeżeli prezydent zdecyduje się zawetować tę ustawę, będzie to jak splunięcie w twarz wszystkim, którzy nad tym projektem pracowali, także tym, za których odpowiada jako zwierzchnik Sił Zbrojnych. W tym gmachu nie ma żołnierza pracującego nad zamówieniami dla wojska, który powiedziałby, iż system SAFE jest złym rozwiązaniem.