TOPR podał szczegóły czwartkowej tragedii na Rysach

podhaleregion.pl 2 godzin temu

Wczoraj o godzinie 14:15 do centrali TOPR wpłynęło zgłoszenie ze szlaku na Rysy. W rejonie wylotu Żlebu Rysa znaleziono dwie osoby. Jedną bez oznak życia i w niewielkiej odległości drugą z licznymi obrażeniami wskazującymi na upadek z dużej wysokości.

Niestety złe warunki pogodowe jakie panowały w tym czasie w górach nie pozwoliły na dolot śmigłowcem na miejsce wypadku, wobec czego na pomoc ratownicy musieli udać się na piechotę. Pierwsi ratownicy dotarli na miejsce wypadku o 16:48 i potwierdzili zgon turysty a następnie rozpoczęli udzielanie zaawansowanej pomocy medycznej kobiecie, która oczekiwała kilkadziesiąt metrów wyżej. Została ona wcześniej prowizorycznie zabezpieczona przed dalszym upadkiem i utratą ciepła przez turystów, którzy wezwali pomoc, za co należą się im podziękowania. Turystka w stanie ciężkim, z obrażeniami głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i kończyn.

Na miejsce dotarli kolejni ratownicy z ciężkim sprzętem ( min. materacem próżniowym, ogrzewaniem, noszami i pozostałym sprzętem medycznym) Po ok. godzinie, przy padającym deszczu i zachmurzeniu przez cały czas uniemożliwiającym dolot śmigłowca rozpoczęto opuszczanie turystki w noszach w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. W tym samym czasie kolejna grupa ratowników przygotowała zwłoki mężczyzny do transportu.

Nosze wraz z turystką udało się opuścić na linach ok 370 metrów do tzw. Kamienia, gdzie przy chwilowej poprawie pogody możliwe było użycie śmigłowca. W pierwszym locie udało się podebrać na pokład kobietę i dwóch ratowników i przetransportować do szpitala w Zakopanem. W kolejnym locie, z Buli pod Rysami do Morskiego Oka przewieziono ciało turysty oraz grupę ratowników. Niestety pogoda znów zaczęła się pogarszać w związku z czym pozostali na Rysach ratownicy kontynuowali zejście na piechotę a śmigłowiec wrócił do Zakopanego. Wyprawę, w której wzięło udział 30 ratowników zakończono o godzinie 22.

źródło: TOPR

Idź do oryginalnego materiału