Trump ostrzega sojuszników, iż muszą pomóc USA w wojnie z Iranem

goniec.net 4 godzin temu

Według doniesień prasowych, Donald Trump ostrzegł sojuszników z NATO, iż sojusz czeka „bardzo zła przyszłość” (w oryginale: „very bad future”), jeżeli nie pomogą Stanom Zjednoczonym w konflikcie z Iranem, konkretnie w otwarciu Cieśniny Ormuz. To stwierdzenie padło w wywiadzie dla Financial Times, w kontekście trwającej wojny USA z Iranem, gdzie Trump wezwał europejskich sojuszników do większego zaangażowania wojskowego, w tym wysyłania okrętów lub innego wsparcia. Podkreślił, iż brak pomocy może zagrozić przyszłości NATO, i skrytykował m.in. Wielką Brytanię za początkowy brak wsparcia.

Kraje NATO wykazują znaczące podziały w swoim stosunku do ataku USA i Izraela na Iran, który rozpoczął się pod koniec lutego 2026 r. NATO jako organizacja unika bezpośredniego zaangażowania militarnego, ograniczając się do wsparcia logistycznego, obrony przeciwlotniczej i monitorowania zagrożeń, bez aktywacji Artykułu 5. Sekretarz generalny Mark Rutte pochwalił akcję za osłabienie irańskich zdolności nuklearnych i balistycznych, ale podkreślił, iż sojusz nie będzie “wciągnięty w konflikt”.
Podziały wśród członków wynikają z różnic w postrzeganiu zagrożeń (np. dostawy irańskich dronów do Rosji), zależności od USA, obaw przed eskalacją i kwestii prawnych.
Silne poparcie widać głównie w Europie Wschodniej i Środkowej. Kraje bałtyckie, Polska, Czechy uznają akcję za uzasadnioną, powołując się na irańskie wsparcie dla Rosji w Ukrainie. Polska i Czechy oferują potencjalne wsparcie logistyczne.

Francja, Niemcy, kraje nordyckie, Szwecja, Finlandia, Dania, Norwegia, Belgia wykluczają dołączenie do ataków, ostrzegając przed brakiem strategii wyjścia. Francja wysyła siły morskie do wschodniej części Morza Śródziemnego. UK pozwala na użycie baz defensywnie (np. RAF Fairford), potępia irańskie kontrataki i wzywa do negocjacji.

Krytyczne lub neutralne jest za to południe Europy; krytykuje ataki jako nielegalne lub ryzykowne, odmawia aktywnego wsparcia; skupia się na mediacji lub ochronie własnych interesów. Hiszpania odmawia użycia baz przez USA, co sprowokowało groźby Trumpa; premier Sánchez krytykuje kampanię. Turcja próbuje mediować, obawiając się eskalacji; przechwytuje irańskie pociski nad swoim terytorium, ale nie dołącza do ofensywy.
Kanada potępia ataki bez konsultacji z sojusznikami, wzywa do deeskalacji i pozostaje neutralna militarnie.

Te podziały odzwierciedlają szersze napięcia – kraje bliższe Rosji (jak Polska) widzą korzyści w osłabieniu Iranu, podczas gdy inni obawiają się globalnych skutków, jak zakłócenia w dostawach ropy czy ataki na bazy (np. na Cyprze i w Turcji). Ogólnie, brak jedności osłabia pozycję NATO, a sojusz skupia się na obronie własnego terytorium.

Stanowisko Polski wobec ataku USA i Izraela na Iran, który rozpoczął się 28 lutego 2026 r., jest ostrożne i zrównoważone. Rząd polski uznaje motywy ataku, takie jak zagrożenie ze strony irańskiego programu nuklearnego i wsparcia dla Rosji w Ukrainie, ale podkreśla brak bezpośredniego zagrożenia dla Europy przed konfliktem i odmawia aktywnego udziału militarnego. Polska skupia się na własnych priorytetach bezpieczeństwa oraz na ochronie obywateli. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził jasno: “Nie było takiego wniosku, Polska nie bierze udziału w tej operacji”. Podkreślił, iż w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie, przemysł obronny Polski, Europy i USA musi “przejść na wyższe obroty” i być w pełnej gotowości, ale bez angażowania sił polskich. Podobnie minister spraw zagranicznych i wicepremier Radosław Sikorski oświadczył, iż Polska “nie ma takich planów” i “nie zamierza dołączyć do tej wojny”, argumentując, iż kraj ma wystarczająco problemów “tu, obok” (odnosząc się do agresji Rosji). Sikorski przyznał, iż USA i Izrael mają własną ocenę sytuacji, ale osobiście nie dostrzegał “bezpośredniego zagrożenia” ze strony Iranu dla USA, Europy czy choćby Izraela przed atakiem. To stanowisko kontrastuje z wcześniejszymi doniesieniami o wsparciu logistycznym, ale podkreśla priorytet dla deeskalacji i stabilności globalnej. Polska miała wcześniejszą wiedzę o operacji dzięki kanałom alianckim. Prezydent Karol Nawrocki napisał na X: “Dzięki utrzymywanym kanałom alianckim i koalicyjnym byliśmy świadomi działań wojskowych podjętych przez Izrael i Stany Zjednoczone”. Sikorski potwierdził, iż Polska miała “pewną wiedzę z wyprzedzeniem”, choć nie była “konsultowana” w pełni. To różni Polskę od np. Francji, która twierdzi, iż nie była informowana.

W kontekście NATO i Europy Środkowej, Polska jest postrzegana jako proamerykańska i proizraelska, ale reakcje na atak podkreślają consensus co do zagrożenia irańskiego programu nuklearnego i destabilizacji regionu. Wewnętrznie, opozycja (np. PiS) może być bardziej entuzjastyczna wobec ataku, ale rząd Tuska jest krytykowany za ostrożność. Opinia publiczna jest podzielona W Warszawie odbyły się protesty przeciwko atakom, gdzie demonstranci oskarżali Trumpa i Netanjahu o zbrodnie wojenne, solidaryzując się z Iranem.

Z drugiej strony, eksperci jak ci z PISM podkreślają, iż operacja USA może się przedłużyć, co wpływa na globalne ceny energii i potencjalnie wzmacnia Rosję ekonomicznie.

Idź do oryginalnego materiału