Tychy: Uczczono ofiary Ludobójstwa Wołyńskiego. Mordowano ich za polskość i katolicyzm

noweinfo.pl 1 godzina temu

W Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej ulicami Tychów przeszedł Marsz Wołyński. Zakończył się na cmentarzu przy pomniku ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Modlono się za zmarłych. Ukraińcy spod znaku UPA i OUN mordowali naszych rodaków za polskość i katolicyzm.

11 lipca to Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, mieszkańcach Kresów II Rzeczypospolitej Polskiej. 83 lata temu, 11 lipca 1943 roku, Ukraińska Powstańcza Armia i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów na dużą skalę zrealizowały swój plan mordu, napadając na 99 polskich miejscowości i bestialsko mordując zamieszkałych tam Polaków. To realizacja chorej ideologii Stepana Bandery tzw. oczyszczenia tych terenów z ludności nieukraińskiej.

Mordercy spod znaku UPA

nieprzypadkowo wybrali właśnie dzień 11 lipca 1943 roku. Była wtedy niedziela, Polacy udali się na msze święte do kościołów. Banderowcy tam ich napadli. Podpalali świątynie, z niebywałym okrucieństwem mordowali znajdujących się tam ludzi, zwłaszcza katolickich księży. Dlatego 11 lipca 1943 roku przeszedł do historii jako Krwawa Niedziela. Szacuje się, iż tylko w tym jednym dniu nacjonaliści ukraińscy zamordowali ok. 8 tys. Polaków. Masowe mordy rozpoczęli już w 1939 roku, trwały do 1947 roku. Najczęściej przy pomocy siekier, noży, wideł (święconych przez ukraińskich duchownych z intencją dokonania mordu), często torturując przed śmiercią swoje ofiary, nacjonaliści ukraińscy zamordowali ponad 100 tys. Polaków. Dokładna liczba nie jest do dzisiaj znana, bo rząd Ukrainy blokuje ekshumacje.

Stowarzyszenie Rodzina i Tożsamość

oraz Klub Gazety Polskiej w Tychach zorganizowały 11 lipca 2026 roku w Tychach uroczystości ku czci polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Rozpoczęły się mszą świętą odprawioną w kościele Świętej Rodziny, gdzie modlono się za zamordowanych. Po mszy sprzed kościoła wyruszył Marsz Wołyński. Wzięli w nim udział Tyszanie oraz m.in. mieszkańcy Orzesza i powiatu bieruńsko-lędzińskiego. Uczestnicy, w asyście radiowozów policji i straży miejskiej, przeszli ulicami miasta na cmentarz w Wartogłowcu. Miejscem docelowym był obelisk poświęcony ofiarom Zbrodni Wołyńskiej.

Podczas marszu

Anna Syrek, przewodnicząca Stowarzyszenia Rodzina i Tożsamość, przypomniała wydarzenia sprzed 83 lat, domagając się od władz Ukrainy zezwoleń na prace ekshumacyjne. Uczestniczący w marszu poseł Michał Wójcik (PiS), mówił, iż Ukraina bez rozliczenia się ze Zbrodni Wołyńskiej nie może wejść do Unii Europejskiej. Janusz Jabłoński, przewodniczący KGP w Tychach, mówił, iż mord podsycany był nienawiścią nacjonalistów ukraińskich do katolików. Ofiary były zabijane tylko dlatego, iż byli Polakami i katolikami. Nie wszyscy Ukraińcy mordowali. Byli wśród nich i ludzie sprawiedliwi, którzy ratowali naszych rodaków.

Uczestnicy

marszu skandowali hasła: „Cześć i chwała bohaterom!” oraz „Wołyń, Wołyń – pamiętamy!”. Na niesionych transparentach można było przeczytać m.in.: „Nie o zemstę, ale o pamięć i prawdę wołają ofiary”. Później modlono się za pomordowanych, odmawiając Różaniec.

Na cmentarzu,

przed obeliskiem ku czci ofiar UPA, dr historii Andrzej Drogoń (były szef katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej) zastanawiał się nad bestialstwem, którym wykazali się mordercy Polaków. Aby oddać grozę tego co wydarzyło się na Kresach, w stosunku do ukraińskich morderców używa się słowa „zezwierzęcenie”.

– Ale czy można

wyobrazić sobie zwierzę, które obcina piłą głowy niemowlakom (a takie szczątki znaleziono już w dołach śmierci), rozcina łona kobiet w ciąży, wyjmuje stamtąd nienarodzone dzieci i przybija ich główki gwoździami do drzwi – mówił dr Drogoń. – Czy można zrozumieć, dlaczego ktoś, chcąc zadać śmierć, rozcina ofiarę, wyjmuje z niej jelita i tymi jelitami przywiązuje ją do drzewa?!

Tyski radny Stanisław Zapała mówił m.in. o polskich dzieciach nabijanych przez Ukraińców na widły.

Janusz Jabłoński

stwierdził, iż prezydent RP Karol Nawrocki słusznie odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy za nadanie przez niego jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” i, oceniając nieprzyjazne gesty Ukraińców wobec Polski, zastanawiał się, czy nie mamy do czynienia ze wzbudzaniem wśród współczesnych Ukraińców nienawiści do Polaków, tak jak było to w latach 40., a skutkowało wołyńskim ludobójstwem.

Kazimiera Głogowska-Gosz

przypomniała, iż pierwszy masowy mord dokonany na Kresach przez Ukraińców na ludności polskiej miał miejsce 17 września 1939 roku (to dzień, w którym Związek Radziecki, wypełniając zobowiązania sojusznicze wobec III Rzeszy zawarte w pakcie Hitler-Stalin, napadł na Polskę, współdokonując czwartego rozbioru).

Przedstawiciel

posła Grzegorza Płaczka (Konfederacja) odczytał list tego parlamentarzysty, w którym m.in. dziękuję za pielęgnowanie pamięci o ofiarach Zbrodni Wołyńskiej i przypomina, iż to on zwrócił się oficjalnie do prezydenta Nawrockiego z apelem o wszczęcie procedury pozbawienia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego.

Tyski działacz

Konfederacji Mateusz Śmiglewski, przemawiając przed obeliskiem, żałował, iż władze Tychów nie włączyły się w uczczenie pamięci polskich ofiar ludobójstwa na Ukrainie. Uznał również, iż pomnik poświęcony tym ofiarom powinien stanąć też poza tyskim cmentarzem komunalnym.

– Mam nadzieję, iż doczekamy w mieście oficjalnych obchodów z udziałem władz Tychów – stwierdził M. Śmiglewski.

Na zakończenie uroczystości

złożono wieńce i zapalono znicze. Wśród składających byli m.in. przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, osoby reprezentujące poseł Bożenę Borys-Szopę, Grzegorza Płaczka, stowarzyszenia więźniów politycznych, Klubu Gazety Polskiej, Stowarzyszenia Rodzina i Tożsamość, II LO im. C.K. Norwida w Tychach.

Jedną z najmłodszych uczestniczek

tyskich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej była 19-letnia Oliwia Kluba (szła na czele Marszu Wołyńskiego, niosąc znicz). Zapytaliśmy, dlaczego wzięła udział w tych uroczystościach.

– Uczestniczę w tych marszach od 2013 roku – odpowiedziała Oliwia. – Jestem tu z moją rodziną. Mój dziadek Janusz Kluba był inicjatorem Marszu Wołyńskiego w Tychach. To ważne, by pamiętać o naszych rodakach, którzy tylko dlatego, iż byli Polakami stali się ofiarami ludobójstwa na Kresach II RP.

Zdzisław Barszewicz

Idź do oryginalnego materiału