- Średnia długość życia rosyjskiego rekruta, który trafia na pole walki w Ukrainie, wynosi od 20 do 30 minut - przekazał szef CIA John Ratcliffe. Jak dodał ma to wynikać z faktu, iż Ukraina korzysta z niezwykle skutecznych, tanich dronów. Z kolei założyciel walczącego po stronie Ukrainy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego Dienis Kapustin przekazał, iż jesienią Putin zamierza ogłosić mobilizację.
Ujawniono dane na temat rosyjskich żołnierzy. Przeżywają mniej niż godzinę

Dane dotyczące przeżywalności rosyjskich żołnierzy na froncie podał szef CIA John Ratcliffe, którego wypowiedź cytuje Interfax.
- Nasze dane wywiadowcze są zgodne z niektórymi otwartymi źródłami raportującymi o wojnie w Ukrainie. Według nich średnia długość życia rosyjskiego rekruta, który trafia w tej chwili na pole walki w Ukrainie, wynosi od 20 do 30 minut - przekazał Ratcliffe.
Według niego wynika to z faktu, iż Ukraina korzysta z niezwykle skutecznych, tanich dronów, których praca jest wspierana algorytmami sztucznej inteligencji.
Jak przypomniał Ratcliffe, jest to z kolei zasługa odwołanego byłego ministra obrony Ukrainy Mychajła Fedorowa, który postawił duży nacisk na wprowadzanie nowych technologii na front.
Wojna Rosji z Ukrainą. Kreml traci więcej żołnierzy, niż werbuje
Z kolei założyciel walczącego po stronie Ukrainy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego Dienis Kapustin przekazał, iż w tej chwili społeczeństwo rosyjskie żyje w oczekiwaniu na zbliżającą się katastrofę. Jego zdaniem nie brakuje dowodów na to, że jesienią Władimir Putin zamierza ogłosić mobilizację.
- Nie jest tajemnicą, iż Rosja żyje w oczekiwaniu na totalną mobilizację, ponieważ model kontraktowy stopniowo się wyczerpał. Głównym źródłem kontraktowców były właśnie regiony, a mieszkańcy dużych miast, takich jak Moskwa czy Petersburg, delikatnie mówiąc, niechętnie idą na wojnę - powiedział Kapustin w rozmowie z Kanałem 24.
Jak wskazał Kapustin, na froncie ginie więcej rosyjskich żołnierzy, niż Kreml jest w stanie zwerbować. Agencja UNIAN podkreśla, iż zdaniem wielu ekspertów może się to zakończyć ogłoszeniem pełnej mobilizacji. Miałoby to nastąpić jesienią, zaraz po wyborach do Dumy Państwowej.
ZOBACZ: Rosja szykuje odpowiedź na morską ofensywę Ukrainy? "Pełna gotowość bojowa"
Obecnie w ramach podpisania kontraktu z resortem obrony Rosjanom oferuje się wynagrodzenie, które może wynieść od 200 tysięcy do 4,5 miliona rubli, a kwota ta różni się w zależności od części kraju oraz czasu służby. W obecnej sytuacji Kremlowi nie udaje się jednak dopełniać zobowiązań finansowych wobec żołnierzy.
- Jeśli ktoś nie poszedł na wojnę za 2,5 miliona rubli, to za 1,5 miliona tym bardziej nie pójdzie. Za trzy miliony - być może pójdzie, ale te trzy miliony trzeba jeszcze skądś wziąć. Obecna sytuacja gospodarcza jest taka, iż obiektywnie brakuje pieniędzy - ocenił Kapustin.
Jego zdaniem "jeśli ludzie nie idą na wojnę dla pieniędzy, to znaczy, iż zostaną zmobilizowani". - Dlatego społeczeństwo rosyjskie żyje w tej chwili w dużej mierze w oczekiwaniu na zbliżającą się katastrofę. Jestem przekonany, iż tak właśnie będzie, ponieważ kolejna fala totalnej mobilizacji, która prawdopodobnie dotknie teraz duże miasta, stanie się poważnym problemem - twierdzi Kapustin.








