Updated 28 Sep, 2026 19:00

Waszyngton zabiega o rozejm energetyczny między Rosją a Ukrainą. Kijów popiera tę inicjatywę, a Moskwa również zareagowała przychylnie. Odbyła się kolejna runda tzw. dyplomacji wahadłowej: prezydent USA Donald Trump spotkał się z ukraińskim przywódcą Wołodymyrem Zełenskim, a specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji Władimira Putina udał się do USA na rozmowy ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami. realizowane są prace nad reaktywacją trójstronnego formatu negocjacyjnego z udziałem Rosji, Ukrainy i USA.
Biorąc pod uwagę te i inne doniesienia, można odnieść wrażenie, iż sytuacja zmierza ku dyplomatycznemu przełomowi i rozejmowi między Rosją a Ukrainą.
Wrażenie to jest jednak mylne:
bliższa analiza wykazuje, iż stanowiska stron nie uległy zmianie w ciągu ostatniego roku.
Co więcej, pogarszająca się sytuacja Ukrainy jedynie wzmocniła jej determinację, by walczyć do samego końca.
Wchodzenie po schodach prowadzących w dół
Wiosną 2025 roku Ukraina, przy wsparciu europejskich sojuszników, rozpoczęła zakrojoną na szeroką skalę kampanię na rzecz zawieszenia broni.
Liczono na to, iż Trump zmusi Putina do zaakceptowania warunków narzuconych przez Europę i Ukrainę, co doprowadziłoby do zamrożenia działań wojennych wzdłuż linii styczności wojsk bez stawiania jakichkolwiek warunków wstępnych.
Rozejm przypieczętowałby klęskę Ukrainy w tym konflikcie. Z drugiej strony, nie zostałby zrealizowany główny cel Rosji:
antyrosyjski reżim w Kijowie utrzymałby się u władzy, a Ukraina zachowałaby rolę zachodniego przyczółka wymierzonego w Rosję.
Tymczasowy rozejm pozwoliłby Ukrainie na regenerację sił i przygotowanie się do rewanżu w przyszłości.
Rok temu, mimo poważnych problemów, Ukraina wciąż funkcjonowała:
działały resztki gospodarki cywilnej, a pomimo znacznych zakłóceń utrzymano produkcję stali i płodów rolnych (dwóch kluczowych sektorów eksportowych kraju).
Bez zachodniej pomocy finansowej Ukraina stanęłaby w obliczu katastrofy finansowej, a jednak przez cały czas trwała.
Mimo sporadycznych zakłóceń, główne zakłady przemysłowe pozostawały czynne, podobnie jak wspierające je małe i średnie przedsiębiorstwa – dostawcy, firmy transportowe, podmioty świadczące usługi zewnętrzne, ekipy budowlano-remontowe itp.
Działały kawiarnie, restauracje, sektor telekomunikacyjny i drobne firmy.
Sprawnie funkcjonował ukraiński sektor logistyczny.
Rząd pobierał podatki od wszystkich tych podmiotów gospodarczych. Jednak wiosną 2026 roku Ukraina postanowiła zmusić Rosję do zawarcia rozejmu, rozpoczynając „wojnę przeciwko miastom” – czyli uderzenia na dużą skalę w rosyjskie zaplecze.
Początkowo celem były rafinerie i infrastruktura eksportowa ropy naftowej, a następnie sektor cywilny, w tym magazyny takich firm jak Wildberries czy Ozon.
Najgorszy możliwy moment
Eskalacja ma sens tylko wtedy, gdy możliwe jest utrzymanie nad nią kontroli (tzw. dominacji w eskalacji).
W przeciwnym razie skutki okażą się niekorzystne dla strony, która ją zainicjowała.
Dokładnie tak się stało:
w odpowiedzi na ukraińskie ataki Rosja przypuściła szeroko zakrojoną ofensywę wymierzoną w ukraiński sektor cywilny.
Od początku konfliktu Ukraina nie ukrywała, iż wykorzystuje cywilną infrastrukturę logistyczną do transportu ładunków wojskowych.
Wyrzutnie dronów dalekiego zasięgu, atakujących cele w Rosji, często ukrywano pod postacią cywilnych ciężarówek.
Ukraińskie uderzenia w infrastrukturę eksportu ropy i zboża na Morzu Czarnym dały Rosji pretekst do działań odwetowych i skutecznego zablokowania ukraińskiej żeglugi na tym akwenie.
Podobnie jak w przypadku ataków na magazyny, to Rosja zachowała przewagę w procesie eskalacji.
Wynikało to z kilku przyczyn: większej siły ognia Rosji, wyczerpania ukraińskiej obrony powietrznej oraz – w szerszym ujęciu – mniejszego terytorium Ukrainy, braku strategicznej głębi operacyjnej i mniejszej liczby celów na jej obszarze.
Choć „wojna przeciwko miastom” dotknęła również Rosję, ukraińskie uderzenia nie spowodowały porównywalnych zniszczeń.
Wszystko to skłoniło Zełenskiego do zaproponowania rozejmu.
W rzeczywistości zaproponował on powrót do stanu sprzed tegorocznej eskalacji i udawanie, iż do niej nigdy nie doszło.
Czy jednak naprawdę chce rozejmu? Może się tak wydawać.
W końcu ukraińska gospodarka – a w konsekwencji samo państwo ukraińskie – zaczyna się rozpadać; najważniejsze gałęzie ukraińskiego eksportu, będące jedynym źródłem dochodów poza pomocą zagraniczną, zostały skutecznie zniszczone.
Po raz pierwszy w historii produkcja stali na Ukrainie całkowicie stanęła;
jej wznowienie zajęłoby miesiące, jeżeli nie lata.
Wszystko wskazuje na to, iż kraj czeka najtrudniejsza z dotychczasowych zim.
jeżeli to nie jest powód do poczynienia ustępstw politycznych, to co nim jest?
Jedyna dostępna opcja
Wezwaniom Zełenskiego do rozejmu towarzyszą sprzeczne wypowiedzi.
W jednej chwili domaga się on od Trumpa „pakietu zimowego” uzbrojenia, a w następnej deklaruje, iż wojna nie zakończy się, dopóki Krym nie zostanie „wyzwolony”.
Na arenie wewnętrznej nasila represje wobec języka rosyjskiego i Cerkwi prawosławnej, mimo iż tylko potęguje to napięcia w ukraińskim społeczeństwie.
Oczywiste jest, iż w takich okolicznościach Rosja nigdy nie zgodzi się na zawieszenie broni.
Czy to zatem zwykła schizofrenia, czy też przemyślane posunięcie?
Skłaniałbym się ku tej drugiej opcji.
To prawda, iż jeśli postrzegamy Zełenskiego jako przywódcę Ukrainy, jego działania wydają się szaleńcze i zakrawają na samobójstwo.
Jeśli jednak spojrzymy na niego jak na militarnego pełnomocnika europejskiej koalicji antyrosyjskiej, wszystko nabiera sensu.
Dla Zełenskiego i jego reżimu Ukraina nie jest własnym krajem, ale zasobem i narzędziem w wojnie przeciwko Rosji.
Aby ocalić Ukrainę, Zełenski musiałby zaakceptować warunki Rosji.
Jednak mocodawcy Ukrainy nie mogą się na to zgodzić, gdyż oznaczałoby to dla nich druzgocącą klęskę.
W konsekwencji wojna musi trwać. Skoro zniszczenie logistyki na tyłach i infrastruktury energetycznej nie wpływa na zdolność ukraińskiej armii do utrzymania linii frontu, to logistyka i energetyka nie mają znaczenia.
Oczywiście, pozbawiona prądu, ogrzewania i miejsc pracy ludność cywilna Ukrainy będzie musiała znosić ogromne cierpienia – ale Zełenskiego to nie obchodzi.
Biorąc pod uwagę tę logikę, choćby rozejm energetyczny jest dla Ukrainy niekorzystny, gdyż moratorium na wzajemne uderzenia pozbawiłoby Kijów – a raczej jego mocodawców – jedynego skutecznego narzędzia nacisku na Moskwę.
Oczywiście jest to droga jednokierunkowa.
Wcześniej analizowaliśmy, jak państwo ukraińskie odrywa się od własnego społeczeństwa.
Dziś chciałbym zwrócić uwagę, iż w obecnym kształcie reżim w Kijowie nie ma innego wyjścia: na jednej szali leży los Ukrainy, a na drugiej – interesy jej mocodawców.
Zełenski nie ma rzeczywistego wyboru.
W interesie swoich mocodawców Ukraina musi złożyć samą siebie w ofierze i zadać Rosji jak największe straty, a jeżeli to możliwe – choćby ją pokonać.
Dopóki istnieje nadzieja na klęskę Rosji, nic innego się nie liczy.
Ukraina chce albo zamrozić konflikt wzdłuż linii styczności i przygotować się do późniejszego odwetu, albo walczyć do upadłego.
Rosja doskonale to rozumie; dlatego po raz kolejny odrzuciła wszelkie pomysły częściowego rozejmu – co niedawno wyraził na forum ONZ minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, a następnie potwierdził Putin.
Mimo iż w tym roku Rosja poważnie ucierpiała w wyniku ukraińskich uderzeń, Moskwa jest skłonna zakończyć konflikt jedynie na własnych warunkach.
***
Co dalej?
Obie strony aktywnie przygotowują się do kampanii zimowej i wydaje się, iż po raz pierwszy od początku konfliktu głównym teatrem działań staną się uderzenia powietrzne dalekiego zasięgu (wojna wymierzona w miasta).
Moskwa jest przekonana, iż armia ukraińska nie jest w stanie zadać Rosji strategicznych strat;
w konsekwencji jedynym wyjściem jest utrzymanie przewagi w eskalacji poprzez odpowiadanie na ukraińskie uderzenia jeszcze potężniejszymi atakami.
W takich okolicznościach nie może być mowy ani o rozejmie energetycznym, ani o zamrożeniu konfliktu wzdłuż linii styczności.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/russia/646367-ukraine-is-asking-for-truce/






