Ukraińcy coraz rzadziej pracują za granicą „na chwilę”. Transfery pieniężne pokazują zmianę

300gospodarka.pl 56 minut temu

Ukraińcy pracują za granicą, ale coraz mniej pieniędzy wraca razem z nimi do kraju. W 2025 roku wartość przekazów spadła do 7,9 mld dolarów, a udział migracji krótkoterminowej wyraźnie się skurczył. Za tymi liczbami kryje się głębsza zmiana: coraz więcej migrantów buduje życie poza Ukrainą na stałe – zwraca uwagę Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).


Ukraina od lat należała do największych odbiorców przekazów pieniężnych w Europie, jednak od końca 2021 r. ich napływ do kraju maleje. W 2025 r. wyniosły one blisko 7,9 mld dolarów, czyli o 16,3 proc. mniej w skali roku. Spadek napędzały wynagrodzenia netto pracowników krótkookresowych, m.in. sezonowych i przygranicznych, które zmniejszyły się rok do roku o 21,5 proc. Transfery prywatne, obejmujące przekazy migrantów przebywających za granicą dłużej niż rok oraz inne przekazy osób fizycznych, wykazały się większą odpornością: zmniejszyły się w ujęciu rocznym o 8,7 proc., a wstępne dane za I połowę 2026 r. wskazują na ich wzrost o 13,3 proc. w skali roku.

Przekazy pieniężne pokazują zmianę emigracji


Zdaniem PIE zmiany w poziomie i strukturze przekazów wskazują na transformację profilu ukraińskiej emigracji. Wojna sprzyja łączeniu rodzin i trwałemu osiedlaniu się Ukraińców za granicą. To naturalnie ogranicza krąg odbiorców przekazów w kraju. Przejście z pracy czasowej na stały pobyt ułatwiła liberalizacja dostępu do rynku pracy w UE.


W 2022 r. ochrona czasowa zniosła obowiązek uzyskiwania zezwoleń, z których korzystali wcześniej pracownicy sezonowi. Efektem tego maleje znaczenie migracji sezonowej i przygranicznej. W 2025 r. migracja krótkoterminowa odpowiadała za 55,5 proc. wszystkich przekazów wobec ponad 68 proc. w 2021 r. Istotne znaczenie ma też sposób pomiaru: po przekroczeniu rocznego progu pobytu w statystyce przekazów wynagrodzenie netto migranta zastępuje kwota faktycznie przesłana do kraju.

Polska traci udział w przekazach


Drugą istotną zmianą, którą widać, jest struktura demograficzna migrantów. Po 2022 r. mniejszą rolę odgrywają pracujący za granicą mężczyźni. Ich wyjazdy ograniczyły restrykcje dla osób w wieku poborowym. Wzrosło znaczenie kobiet z dziećmi, o zwykle trudniejszej sytuacji ekonomicznej w krajach goszczących.


Odpowiada temu struktura transferów prywatnych. Mimo załamania dochodów pracowników krótkookresowych pozostałe transfery bieżące przesyłane przez osoby fizyczne od 2023 roku utrzymują się na poziomie ok. 2 mld dolarów rocznie. Zmienia się przy tym również forma wsparcia – część zaangażowania diaspory przenosi się z przekazów na pomoc humanitarną, zaś same możliwości finansowe nadawców są ograniczane przez presję ekonomiczną w krajach goszczących.


Postępuje dywersyfikacja geograficzna diaspory. Polska jest największym źródłem ukraińskich przekazów, choć między 2021 r. a 2025 r. jej udział spadł z 33,1 proc. do 29 proc. Rośnie za to rola Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Czech, które w 2025 r. odpowiadały kolejno za 14,1 proc., 9,1 proc. i 8 proc. łącznej puli.


Wraz z utrwalaniem się pobytu migrantów maleje rola bliskości geograficznej, a rośnie znaczenie warunków życia i zarobków w kraju docelowym. Spójny z tym jest również obserwowany spadek roli nieformalnych kanałów transferu, czyli przewozu pieniędzy i dóbr przez granicę. To sposób typowy dla krótkookresowej migracji wahadłowej.

Mniejsza liczba przekazów uderza w konsumpcję


Wpływ tych przemian na stabilność walutową Ukrainy jest jednak niewielki. Jej fundamentem jest dziś pomoc finansowa państw zachodnich. Rezerwy międzynarodowe Narodowego Banku Ukrainy mają, według prognoz, zbliżyć się do 70 mld dolarów amerykańskich do końca 2026 r.


Transfery pieniężne finansują konsumpcję gospodarstw domowych i łagodzą krótkookresowe wahania dochodu, więc ich ubytek może uderzać w konsumpcję tam, gdzie stanowiły jej istotną część. Wraz z wydłużaniem się pobytu przekazy zwykle tracą na znaczeniu, bo dochód i wydatki migranta koncentrują się w kraju przyjmującym. Malejące przekazy mogą więc świadczyć nie tylko o sytuacji dochodowej, ale i o słabnących więziach z krajem. Osoby wysyłające pieniądze do Ukrainy są niemal półtora raza bardziej skłonne do powrotu niż pozostałe.




Przeczytaj także:



  • Pellet drożeje, bo wszyscy chcą tego samego surowca. NFOŚiGW właśnie postawił granicę

  • Oszuści znaleźli sposób na ostrożnych kupujących. Wykorzystują prawdziwe profile

  • Masz oszczędności na rachunku? Revolut policzył, ile może kosztować bierność

Idź do oryginalnego materiału