Ukraińcy we Lwowie zrobili polską firmę w bambuko

goniec.net 3 godzin temu

Historia kłopotów polskiej firmy Control Process we Lwowie to klasyczny przykład sporu o wielomilionowy kontrakt na Ukrainie, który przerodził się w międzynarodowy skandal. W 2021 roku krakowska spółka Control Process S.A. wygrała międzynarodowy przetarg na budowę zakładu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych we Lwowie.
Kontrakt opiewał na ok. 35–40 mln euro (później koszty wzrosły), był finansowany m.in. z kredytów i grantów, a realizowany według standardów FIDIC (międzynarodowe warunki kontraktowe dla robót budowlanych).
Zakład był bardzo potrzebny miastu – Lwów tonął w śmieciach, a inwestycja miała być flagowym projektem „odbudowy Ukrainy”. Polska firma miała dostarczyć technologię i zbudować instalację. Termin końcowy: październik 2025 r.

Lwowskie przedsiębiorstwo komunalne LKP „Zielone Miasto” i władze miasta mer Andrij Sadowy wypłacili ok. 29 mln euro, ale nie całość Brak był infrastruktury zewnętrznej (drogi, media, podłączenia – bez tego zakład nie mógł ruszyć). Naruszenia umowy FIDIC (np. próby wymuszenia prac poza kontraktem).
Strona ukraińska (Lwów) oskarżyła Polaków o systematyczne niewykonywanie zobowiązań. Ignorowanie zaleceń inżyniera kontraktu. Opóźnienia w dokumentacji i dostawach sprzętu.

Spór trafił do arbitrażu FIDIC. Do marca 2026 roku Control Process wygrała co najmniej 7–9 postępowań arbitrażowych.
Arbitrzy uznawali, iż opóźnienia to wina miasta, nakazywali wypłatę dodatkowych milionów euro, przedłużenie terminu realizacji i zwrot kosztów.

W lutym 2026 r. arbitraż uznał działania Lwowa za „zorganizowane, systematyczne kreowanie fikcyjnej rzeczywistości kontraktowej”. Do sprawy włączyło się choćby ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), które potwierdziło manipulacje dokumentacją przez władze miasta. Kulminacja nastąpiła w marcu 2026 – Lwów zerwał kontrakt mimo iż zakład był gotowy w 90–95% a polska firma twierdzi, iż dostarczyła całą technologię) i jednostronnie rozwiązał umowę. Co więcej – miasto zajęło gwarancję bankową polskiej firmy (miliony złotych). Polacy wstrzymali prace. Zakład stoi prawie gotowy, ale nie działa, bo brakuje części po stronie ukraińskiej.

Sąd arbitrażowy FIDIC uznał, iż zerwanie kontraktu i zajęcie gwarancji było bezprawne. Polska firma domaga się zapłaty za wykonane prace + odszkodowania. Sprawa jest głośna w polskich mediach jako ostrzeżenie: „tak wygląda odbudowa Ukrainy w praktyce”.

Idź do oryginalnego materiału