Wystarczyło kilka dni, by stało się jasne, iż Rheinmetall zdecydowanie przegrał bitwę o wizerunek. Prezes Armin Papperger (63) wygłosił w „The Atlantic” pogardliwe uwagi na temat niektórych ukraińskich dronów – podobnie jak w styczniowym wywiadzie dla magazynu „Manager” . Powiedział amerykańskiemu magazynowi, iż są one produkowane przez „gospodynie domowe z drukarkami 3D” i „nie reprezentują żadnego przełomu technologicznego”, porównując domowej roboty drony do zabawek Lego, które (co nie dziwi) były dalekie od technologii Lockheed Martin, General Dynamics czy Rheinmetall. niedługo potem wybuchła fala oburzenia, której Rheinmetall nie był już w stanie powstrzymać.
Niemcy próbowali uspokoić sytuację. Firma opublikowała na portalu X wpis, w którym wyraziła „najwyższy szacunek dla ogromnego wysiłku narodu ukraińskiego w samoobronie”. Przyznała również, iż Ukraina „walczy niezwykle skutecznie, choćby przy ograniczonych zasobach”.
Rheinmetall „nie rozumie natury współczesnej wojny”
We wtorek Ołeksandr Jakowenko , założyciel ukraińskiej firmy produkującej drony Taf Industries (założonej w 2022 roku), również skorzystał z okazji, jaką stworzyła firma Papperger. Promował swoją firmę, która według własnych deklaracji produkuje 100 000 systemów szturmowych miesięcznie, w tym dla ukraińskiego wojska. Według doniesień prasowych, czyni to z niej jednego z czołowych producentów dronów w kraju.
I nie tylko to. Jakowenko, który najwyraźniej ma oko na rynek, na którym działa również Papperger ze swoją firmą wycenianą na ponad 60 miliardów euro, jednocześnie przypuścił ogólny atak na uznanych producentów, takich jak Rheinmetall.
Porównując ukraińskich producentów dronów do „ukraińskich gospodyń domowych z drukarkami 3D”, Papperger ujawnił, „jak bardzo europejski establishment obronny wciąż nie rozumie natury współczesnej wojny” – napisał Jakowenko na X. Jego argumentacja: ukraińskie drony, z 819 737 potwierdzonymi trafieniami w zeszłym roku, spowodowały około 90 procent wszystkich rosyjskich strat bojowych – „więcej niż wszystkie inne systemy uzbrojenia razem wzięte”. Dane te są przynajmniej częściowo zgodne z badaniami Modern War Institute w USA, amerykańskiego wojskowego ośrodka badawczego w West Point.
„Pole bitwy się zmieniło, ale Twój model biznesowy nie”
Jakowenko podkreślił, zwracając się do Rheinmetall, iż pole bitwy się zmieniło. „Ich model biznesowy się nie zmienił”. Wyjaśnił, iż rosyjska walka elektroniczna sprawiła, iż zachodnia amunicja sterowana GPS, taka jak Excalibur i GMLRS, jest praktycznie nieskuteczna. Drogie i złożone systemy przeznaczone do walki o przewagę powietrzną i klasycznej walki peer-to-peer są teraz łatwym łupem dla dronów, które kosztują 500 dolarów i atakują z powietrza.
„Stosunek kosztów do korzyści wywrócił się do góry nogami” – kontynuował Jakowenko. „Pocisk kalibru 120 mm Rheinmetall lub pocisk przeciwpancerny kosztuje więcej niż tuzin naszych dronów – a mimo to nasze drony wygrywają” – zapewnił Jakowenko. Jakowenko zasugerował również, iż Ukraińcy wyprzedzili teraz Niemców w adaptacji swojej technologii. „Wprowadzamy iteracje co tydzień” – powiedział, podczas gdy „ich inżynierowie wciąż potrzebują od trzech do pięciu lat i kosztów certyfikacji rzędu setek milionów euro na choćby niewielką modernizację”.
Skupienie się na większych dronach
W wywiadzie opublikowanym w styczniu dla magazynu „Manager” Papperger podkreślił, iż drony nie odegrały decydującej roli w firmie i jak dotąd przyczyniły się jedynie do jej miliardowych przychodów w wysokości kilku milionów euro. Stwierdził również, iż Rheinmetall koncentruje się na większych urządzeniach, podobnych do irańskich dronów Shahed oraz dronach o zasięgu do 1000 kilometrów, zamiast na małych quadrocopterach, z których część była drukowana w technologii 3D.
Sprzęt wojskowy, który powinien również generować znacznie większe przychody. Papperger, który może już być miliarderem dzięki wzrostowi ceny akcji Rheinmetall związanemu z wojną, podkreślił, iż nie przewiduje, aby Rheinmetall generował przychody z dronów przekraczające miliard euro, choćby w perspektywie długoterminowej .
Jednak niedawny konflikt w Zatoce Perskiej ponownie uwypuklił znaczenie tańszych dronów. Na przykład, podczas wojny iracko-irańskiej, irańskie drony warte zaledwie kilka tysięcy dolarów zostały skontrowane przez zaatakowane państwa Zatoki Perskiej i Stany Zjednoczone pociskami przechwytującymi wartymi miliony.
Ukraińscy producenci wyczuwają szansę
Ta nierównowaga przyciągnęła teraz uwagę rządów. Ukraina, z jej przemysłem dronów, mogłaby na tym skorzystać, ponieważ kilku producentów, takich jak Wild Hornets i SkyFall, podobno już otrzymało zapytania z Bliskiego Wschodu.
Ihor Fedirko , dyrektor generalny Ukraińskiej Rady Przemysłu Obronnego, stowarzyszenia producentów, oszacował, iż Ukraina mogłaby w tym roku wyeksportować broń o wartości około 2 miliardów dolarów – nie wliczając wspólnej produkcji z sojusznikami.
Papperger, jeden z najdłużej urzędujących prezesów w kraju, który wciąż zaprasza swoich klientów na „staromodne” polowania, zdecydowanie musi się bardziej postarać – zwłaszcza na froncie PR. Ukraińcy właśnie spektakularnie go przewyższyli w mediach społecznościowych.










