"W ostatnich tygodniach planiści wojskowi przeanalizowali szereg ewentualnych działań przeciwko wyspie" - poinformowało w środę CBS News na temat potencjalnego ataku USA na Kubę. Według części urzędników, chodzi o desant "tysięcy żołnierzy".
USA rozważają uderzenie w kolejny kraj. Mówią o "tysiącach żołnierzy"

Gdy oczy świata są zwrócone ku wojnie USA z Iranem i sytuacji w Cieśninie Ormuz, Stany Zjednoczone rozważają atak na Kubę. "W ostatnich tygodniach planiści wojskowi przeanalizowali szereg ewentualnych działań przeciwko wyspie" - poinformowało w środę CBS News.
Pentagon myśli m.in. nad użyciem "tysięcy żołnierzy" z 101. Dywizji Powietrznodesantowej - twierdzi wielu amerykańskich urzędników. W rozmowie z telewizją podkreślili, iż briefingi w tym temacie nie oznaczą podjętej decyzja o przeprowadzeniu operacji.
USA uderzą w Kubę? Media: Rozważają szereg działań przeciwko wyspie
To nie pierwsze tego typu rozważania USA. W czerwcu minister wojny Pete Hegseth informował, że Kuba miała zakupić 300 dronów, w celu ataków na bazę marynarki w Zatoce Guantanamo oraz stan Floryda, co stanowi zagrożenie dla USA.
- Byłoby to nierozsądne, gdyby rząd wyspy próbował uzyskać dostęp do rodzajów broni, które mogłyby dosięgnąć tej placówki lub terytorium Stanów Zjednoczonych. Sprowokowaliby w ten sposób konfrontację, której nie tylko nie chcą i, której nie byliby w stanie wytrzymać - wówczas zapewnił.
ZOBACZ: Tankowiec w ogniu. Kolejna fala ataków USA na Iran
Zatoka jest terenem spornym między między tymi krajami. Po rewolucji kubańskiej w 1959 roku Fidel Castro odmówił zrealizowania czeków, twierdząc, iż umowa dzierżawy podpisana w 1903 roku jest nieważna. Od tamtej pory Kuba uważa teren za okupowany.
Sekretarz stanu Marco Rubio podkreślił, iż USA wolałyby dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. CBS News zaznaczyło, iż działania militarne przeciwko wyspie byłyby poważnym problemem dla Pentagonu, który uwagę amerykańskich sił zbrojnych skierował w stronę Iranu.
Stany Zjednoczone nałożyły na Kubę nowe sankcje. "Przekazuję swoje dochody reżimowi"
W poniedziałek Departament Stanu informował o wymierzeniu nowych sankcji w "powiązane ze sobą filary" "aparatu" gospodarczego i politycznego. Te mają przekazywać swoje dochody "reżimowi oraz siłom paramilitarnym, uzbrojonym grupom cywilnym i organizacjom inwigilacyjnym, które represjonują ludność kubańską".
Zaliczono do nich m.in.:
- "Milicję Oddziałów Terytorialnych" (MTT) - cywilną organizację paramilitarną,
- "Brygady Szybkiego Reagowania" - opisywane jako grupy parapolicyjne organizowane i szkolone przez rząd kubański,
- "Stowarzyszenie Bojowników Rewolucji Kubańskiej" (ACRC) - "prowadzące inwigilację przeciwników reżimu",
- konglomerat GAESA - spółkę holdingową, którą USA określają jako fundusz powierniczy o wartości 18 miliardów dolarów (według szacunków, może kontrolować choćby do 70 proc. gospodarki wyspy)
- kilka przedsiębiorstw państwowych zajmujących się importem paliw, przemysłem i handlem,
- a także kubańskie Ministerstwo Turystyki.
ZOBACZ: Donald Trump stawia Europie warunki. "Być może tak zrobię"
Biały Dom gwałtownie zwiększył naciski na Kubę odkąd do urzędu powrócił Donald Trump. W zeszłym roku ponownie wpisał ją na listę krajów, które zdaniem USA, wspierają terroryzm. Od stycznia administracja wprowadziła również skuteczną blokadę dostaw ropy, co pogłębiło najpoważniejszy od dziesięcioleci kryzys gospodarczy i energetyczny na wyspie.
W niedzielę Marco Rubio stwierdził, iż kubański reżim i jego "skorumpowana elita" trzymają się "moralnie zbankrutowanej ideologii marksistowskiej" utrzymując "całkowitą kontrolę" nad krajem.















