USA wygrały bitwę, ale czy wygrają władzę? Nocny rajd, szybki nokaut i polityczna mina. "Wenezuela nigdy więcej nie stanie się kolonią"
Zdjęcie: Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro oraz prezydent USA Donald Trump. W tle pożar w Fuerte Tiuna, największym kompleksie wojskowym Wenezueli, po serii eksplozji w Caracas, 3 stycznia 2026 r.
Weszli po cichu, uderzyli błyskawicznie i zniknęli, zanim miasto zdążyło się obudzić. Amerykański rajd w Caracas zakończył się spektakularnym sukcesem militarnym — Nicolas Maduro został pojmany w ciągu kilkudziesięciu minut. Nie było okupacji, nie było wojny totalnej, nie było długich walk ulicznych. Była za to precyzja, zaskoczenie i pełna kontrola powietrza, która sparaliżowała obronę stolicy. Problem w tym, iż schwytanie przywódcy nie oznacza automatycznie upadku systemu. A gdy jego współpracownicy mówią dziś, iż "Wenezuela nigdy więcej nie stanie się kolonią", jasne staje się jedno: polityczna rozgrywka dopiero się zaczyna.















