– Od tamtej pory nie byłem wzywany na żadne szkolenia. Przydział mobilizacyjny, jak się okazało, nie był pomyłką. – No to mnie czegoś nauczcie, bo nie umiem nic. Z saperstwa wiem tyle, iż mi pokazali, jak wygląda mina przeciwczołgowa i mina przeciwpiechotna z czasów PRL. Pojęcia nie mam o nowoczesnym sprzęcie. Nikt mnie nie szkolił i nie chce szkolić. W Wojskowym Centrum Rekrutacyjnym usłyszałem, iż żadne szkolenia nie są dla mnie przewidziane. Złożył więc oświadczenie o braku kwalifikacji i zagrożeniu bezpieczeństwa, i prośbę o zmianę przydziału na zgodny z kompetencjami, bo nie ma żadnego związku z inżynierią.
Podobny przypadek stał się udziałem 52-letniego w tej chwili Krzysztofa Zarębskiego, nauczyciela WF. – Zgodnie z ustawą o obronie ojczyzny rezerwiści w stopniu szeregowca do 55. roku życia, a oficerowie i podoficerowie do 63. roku życia mogą być wzywani na ćwiczenia – przypomina reporter Waldemar Stankiewicz.
W wojsku Zarębski był w wieku 20 lat. Przez 14 miesięcy strzelał z karabinu Kałasznikowa jeden raz! – Przez 30 lat nie miałem w ręku karabinu, technologia jest zupełnie inna, więc jaki będzie pożytek z 52-latka? Idąc do takiego wojska, mogę zrobić komuś krzywdę. Z niewiedzy, nieświadomie.
– Niestety, nie są to wypadki przy pracy, tylko systemowa norma, związana z luką pokoleniową – konkluduje Rozwadowski. – Politycy chyba uznali, iż nic nam nie grozi i wojsko nie jest do niczego potrzebne. I teraz na gwałtownie próbuje się łapać, kogo się da.
Chciałby, by ci buńczucznie wypowiadający się generałowie zaczęli od fundamentu. o ile choćby kupimy najnowszy sprzęt, to trzeba mieć ludzi, którzy będą umieli go obsłużyć. A rezerwiści nie są szkoleni na nowoczesnym sprzęcie. Chcemy mieć silną armię, czy mięso armatnie?









![Białoruś 2026: laboratorium wojny przyszłości i konsekwencje dla Polski [ANALIZA]](https://cdn.defence24.pl/2026/03/11/1200xpx/4mKuvFYKpYDsZVx7SOQMKr51ftJ8QrZ2zwfFLnHH.dwyl.jpg)





