To gest wdzięczności za czyn, który na zawsze połączył nas jako sojuszników – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podczas wizyty w Waszyngtonie. W Białym Domu i Ambasadzie RP odbyły się uroczystości upamiętnienia sierż. Michaela Ollisa, który podczas misji w Afganistanie ocalił polskiego żołnierza. Wzięli w nich udział przedstawiciele polskich i amerykańskich władz.
Był 28 sierpnia 2013 roku, kiedy bazę Ghazni w Afganistanie zaatakowali talibowie. Koalicjanci, którzy w niej stacjonowali, przystąpili do jej obrony. Wśród nich byli m.in. Amerykanie i Polacy. Ramię w ramię działali wówczas ppor. Karol Cierpica z 6 Brygady Powietrznodesantowej i sierż. sztab. Michael Ollis z 10 Dywizji Górskiej. To właśnie blisko tych żołnierzy nastąpiła eksplozja. Amerykanin osłonił swoim ciałem Polaka, przyjmując na siebie skutki wybuchu. Ppor. Cierpica został ranny, a amerykański wojskowy zginął na miejscu. Za ten heroiczny czyn sierż. Ollis został odznaczony amerykańskim Krzyżem Wybitnej Służby oraz Złotym Medalem Wojska Polskiego. Rodzice zmarłego zabiegali jednak o to, by ich syn otrzymał najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe – Medal Honoru. Udało im się to po 12 latach starań.
Uroczystość, podczas której prezydent USA Donald Trump odznaczył poległego wojskowego, odbyła się 2 marca w Białym Domu. Medal Honoru odebrali rodzice sierż. Ollisa, Linda i Robert Ollisowie. W ceremonii wzięli udział przedstawiciele polskich władz – wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, a także kpt. Karol Cierpica, uratowany przez amerykańskiego wojskowego. – Żołnierzem nie jest się od czasu do czasu. Żołnierzem jest się zawsze. To wielki dar i wielkie zobowiązanie – mówił podczas uroczystości. Zapewnił też bliskich sierż. Ollisa, iż będzie kultywować pamięć ich zmarłego syna oraz skierował kilka symbolicznych słów do poległego. – Jestem bardzo poruszony i wdzięczny za twoją służbę, Michaelu. Dziękuję za wszystko, do zobaczenia w Królestwie Niebieskim – powiedział.
REKLAMA
Uroczystość w ambasadzie
Nie mniej wzruszająca była uroczystość, która tego samego dnia odbyła się w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Stanach Zjednoczonych. – Spotykamy się tu dziś, aby oddać hołd bohaterstwu, które przekracza granice państw. To uroczystość poświęcona pamięci, wdzięczności i sojuszniczej solidarności. W Afganistanie żołnierze polscy i amerykańscy stanęli ramię w ramię wobec brutalnego ataku. W tamtej chwili sprawdzianowi poddane zostały nie tylko procedury wojskowe. Sierżant Michael Harold Ollis podjął decyzję, która była aktem odwagi i najwyższego poświęcenia. Medal Honoru to godne uhonorowanie jego bohaterskiego czynu – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Niedawno szef MON-u wystąpił z wnioskiem do Prezydenta RP o przyznanie sierż. Ollisowi Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Jest to najwyższe odznaczenie, jakie może otrzymać cudzoziemiec za wybitne zasługi we współpracy z Polską. W poniedziałek w ambasadzie odebrali je z rąk Marcina Przydacza Linda i Robert Ollisowie.
„Pamięć o amerykańskim podoficerze zawsze będzie trwać w polskich sercach – napisał w liście do uczestników wydarzenia zwierzchnik polskich sił zbrojnych. Dziękuję wszystkim, którzy wpoili mu przywiązanie do najwyższych ideałów człowieczeństwa oraz wyszkolili go w duchu wojskowego profesjonalizmu i troski o towarzyszy broni” – zaznaczył. Głos zabrał również wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który zabiegał o uhonorowanie sierż. Ollisa. – Przyjmując to odznaczenie, rodzina zmarłego przyjmuje wdzięczność całego narodu polskiego. Polska pamięta, iż oddał życie, ratując polskiego żołnierza. Polska uznaje go za swojego bohatera – zaznaczył.
Robert Ollis, ojciec poległego, nie krył wzruszenia. Wspominał, jak wielką tragedią dla całej rodziny była śmierć Michaela. Dodał, iż Polska pomogła jej przeżyć czas żałoby. Bo Polacy nie tylko pamiętali o jej poległym synu, ale także zadbali o to, by cała rodzina Ollisów otrzymała wsparcie. – Polacy byli z nami. Mówili nam, iż wspólnie damy radę. Wiele razy zapraszali nas do swojego kraju – mówił. Zaznaczył, iż dziś całą rodzinę Cierpiców traktuje jak swoich bliskich. – Mamy wsparcie Polaków każdego dnia. To bardzo wiele dla nas znaczy. Dziękuję za to – powiedział.
Również kpt. Karol Cierpica podkreślał, jak ważnymi osobami stali się dla niego Linda i Robert Ollisowie. Mówił, iż nie wyobraża sobie, jak wielką stratą jest śmierć dziecka, ale to, co może dziś zrobić, to dzielić się tą historią i dbać o to, by pamięć o Michaelu trwała. – Ta ceremonia to wielki testament poświęcenia i heroizmu, ale też wdzięczności – mówił polski żołnierz. Zaznaczył, iż dzięki Michaelowi wrócił do domu i może dalej żyć. – I dlatego każdego dnia staram się być choć trochę lepszym człowiekiem, niż byłem wczoraj – podkreślił kpt. Cierpica.