W Tomaszowie Lubelskim realizowane są tegoroczne obchody rocznicy bitew pod Tomaszowem. Na placu przy Muzeum Regionalnym zaparkowały dziś (18.09) historyczne pojazdy, które przez trzy minione dni przemierzały okolice w symbolicznym rajdzie – trasami żołnierzy Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej oraz armii gen. Tadeusza Piskora. Udział współczesnych „pancerniaków” w obchodach nie jest przypadkowy, bo bitwy pod Tomaszowem to największe starcie pancerne Wojny Obronnej 1939 roku.

– Pod względem militarnym, te bitwy nie mogły już niczego zmienić w położeniu Polski, ale miały ogromne znaczenie dla tutejszej ludności – mówi dr Jacek Romanek z lubelskiego IPN-u. – Tomaszów jest takim ostatnim akcentem, gdzie Polacy są w stanie jeszcze zamanifestować swoje działania obronne na rzecz swojego państwa. Pamiętajmy, iż jak popatrzymy z perspektywy kolejnych kilku lat, to Zamojszczyzna stała się największym ośrodkiem ruchu partyzanckiego. Tutaj swój bieg skończyło bardzo dużo jednostek, które czy to dotarły tutaj w komplecie, czy w wyniku walk, cofając się, też na Zamojszczyznę dotarły i też zostały rozbrojone. Część z nich przez choćby trzy miesiące jeszcze ukrywała się na terenie Zamojszczyzny tutaj w mundurach, więc to też był taki ewenement. Nie prowadzili walki, bo nie mogli, nie było sensu tak naprawdę, ale ukrywali się gdzieś u gospodarzy, w lasach. To wszystko sprawiło, iż ta idea wolności, niepodległości była trochę płynnie przeniesiona na okres konspiracji. I ta ogromna liczba sprzętu, który tutaj został, pozwoliła stworzyć późniejszą konspirację, wymierzoną przeciwko Niemcom, a potem też tę dalszą, przeciwko komunistom.

– Przyjechaliśmy ze Śląska – mówi Arkadiusz Dominiec ze Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej, 73 pułk piechoty. – Te pojazdy, którymi przyjechaliśmy, to było podstawowe wyposażenie jednostek pancernych. Tankietki TKS były używane m.in przez. Warszawską Brygadę Pancerno-Motorową, Fiaty 508/518 w wersji ciągnika artyleryjskiego z armatą Bofors. Armata Bofors to przede wszystkim podstawa broń przeciwpancerna w jednostkach piechoty i kawalerii. To oryginalna armata z 1938 roku, jedna z siedmiu zachowanych w Polsce.
– Tutaj mamy samochód pancerny wzór 34 – tłumaczy Tomasz Kaczmarek z Fundacji Historii Polskiej Broni Pancernej w Toruniu. – Na temat udziału tych pojazdów w walkach pod Tomaszowem są różne opinie, iż były trzy. Niektórzy twierdzą, iż w ogóle ich nie było. Ja jestem jednak osobą, która widziała kilka zdjęć tych pojazdów właśnie w Tomaszowie po walkach, tzw. samochodów pancernych wzór 34 szerokokadłubowych, które stały jako zdobycz niemiecka. To były samochody rozpoznania, których zadaniem po pierwsze był zwiad. Dzisiaj jak jechaliśmy przez Tomaszów to na przodku była ustawiona tankietka, a my jechaliśmy tym pojazdem prawie iż na końcu całej kolumny, tak by osłaniać ją i zabezpieczać. Pancerz tego pojazdu chronił przed ostrzałem ze zwykłej broni strzeleckiej, typu Mausera. Ale już z jakiejkolwiek przeciwpancernej nie. Dla tego pojazdu to było jak wyrok śmierci. Służba w tym pojeździe była ciężka i trudna. Tak samo jak trudne są wasze poboczne drogi, które nie są ubite, asfaltem ani jakimkolwiek innym.

– Coś się wydarzyło?
– Dużo się działo. Na przykład ten pojazd miał problem z pokonaniem takiej małej kałuży głębokości 80 centymetrów z błotem, ale dał radę.
– Pojazdy historyczne, które mamy okazję teraz zobaczyć tutaj na miejscu, to są kopie lub oryginały pojazdów, które rzeczywiście brały udział w kampanii wrześniowej – opowiada Jarosław Antoszewski, koordynator wydarzeń pod tytułem „Wrześniowe drogi” w Tomaszowie Lubelskim. – Służyły w Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej, która tutaj walczyła pod Tomaszowem. My te pojazdy ciągniemy tymi drogami, które one pokonywały.

– Nie mieliśmy szans w żaden sposób z wojskami niemieckimi, jeżeli chodzi o pojazdy pancerne, czy choćby w ogóle o zmotoryzowanie naszych jednostek – mówi dr Jacek Romanek. – 1 września 1939 roku mamy tylko dwie brygady pancerno-motorowe. Takie sensu stricto zmotoryzowane w pojazdy, które będziemy widzieli tutaj za nami. Niemcy prowadzili blitzkrieg, więc zupełnie inny system walki niż zakładał cały świat ówczesny. Nie możemy się wstydzić, iż my żeśmy nie podołali. Francuzi rok później, po doświadczeniach w kampanii polskiej, mogli to, co Polacy choćby im z doświadczeń zawieźli i przestrzegali, nie zrobili żadnych wniosków z tego i też niczego nie dali rady tak naprawdę. Więc nasza kampania trwała choćby kilka dni dłużej, jeżeli byśmy wzięli w całości. Ciężarówki bardzo często utknęły gdzieś tam po drodze. Żołnierze mieli obowiązek je zostawić, z wielkim bólem serca. Czasami niszczono, czasami zostawiano albo po prostu palono. Tak to wyglądało. I po walkach część sprzętu trafiła do ludności cywilnej. Wiadomo, iż ludność była mniej zamożna niż dzisiaj na pewno, więc wiele rzeczy się po prostu przydawało w gospodarstwach. I dzięki temu rzeczy mogły ocalać do dnia dzisiejszego. jeżeli ktoś ma szczęście jeszcze, to czasami gdzieś tam u gospodarzy znajduje, a wtedy uzupełnia po prostu te pojazdy na przykład oryginalnymi rzeczami. Bo być może mają jakieś zapasowe, czy kopie. No i wtedy odzyskujemy ten pojazd. Czasami choćby w 80% on jest oryginalny, z epoki. I bardzo często pochodzi również stąd.
Wydarzenia organizowane w rocznicę bitew potrwają do niedzieli włącznie. Bitwy pod Tomaszowem miały miejsce w dniach od 17 do 20 września 1939 roku oraz od 22 do 27 września 1939 roku. Zakończyły się wycofaniem i kapitulacją polskich sił.
JN / opr. PrzeG
Fot. JN









![Ostrołęka w rankingu zdrowych miast. Wyniki mogą zaskoczyć [RAPORT]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dji_0051.jpg)

