Waszyngton nabiera wody w usta. Negocjacje w Miami miały przynieść przełom, a przyniosły ciszę. W dyplomacji to najgłośniejszy sygnał
Zdjęcie: Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i zięć prezydenta Donalda Trumpa, Jared Kushner, Paryż, Francja, 6 stycznia 2026 r.
Rozmowy pokojowe w Miami zakończyły się dokładnie tak, jak się rozpoczęły — milczeniem. Milczeniem, które w dyplomacji bywa głośniejsze niż najbardziej stanowcze deklaracje. Podczas gdy delegacja ukraińska rozpisywała się w mediach społecznościowych o "intensywnych i istotnych konsultacjach", strona amerykańska — a zwłaszcza gospodarz spotkania — nie zabrała głosu. Żadnych tweetów. Żadnych oświadczeń. Żadnych podsumowań. To milczenie nie tylko rzuca się w oczy, ale także rodzi pytania o to, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami na Florydzie.










