Wiceszef MON o zmianie procedur. Chodzi o obiekty wlatujące z Rosji

polsatnews.pl 1 godzina temu

- W ciągu najbliższych dni zmienione zostaną procedury dot. użycia polskich myśliwców i śmigłowców - zapowiedział wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak wyjaśnił, pilot lub dowódca operacyjny będzie mógł podjąć decyzję o zestrzeleniu obcego statku powietrznego na podstawie danych radarowych i innych informacji. - Nie możemy być bezczynni, o ile chodzi o kwestie zagrożenia - podkreślił.

PAP / Wojtek Jargiło
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk podczas konferencji w Dęblinie odniósł się do zagrożeń dla polskiej przestrzeni powietrznej.

- Wczoraj o godz. 21.00 kolejny raz musieliśmy zamykać przejście graniczne w Dorohusku ze względu na możliwe zagrożenie z powietrza. Każdego dnia nasi piloci, piloci samolotów myśliwskich, piloci śmigłowców bronią naszej przestrzeni powietrznej przed tym, co może się zdarzyć - powiedział Tomczyk.

Zmiana procedur w polskim lotnictwie. Cezary Tomczyk: Nie możemy być bezczynni

- W ciągu najbliższych dni będziemy zmieniali procedury, które dotyczą używania naszego lotnictwa myśliwskiego, ale też śmigłowców, zamieniając to, co w czasie pokoju jest standardem, czyli identyfikację wizualną, na tak zwaną identyfikację pozytywną - przekazał.

Jak tłumaczył, zmiana ma umożliwić podejmowanie decyzji bez konieczności wcześniejszego wizualnego rozpoznania obiektu.

- Różnica jest zasadnicza i dotyczy tego, żeby pilot albo dowódca operacyjny mógł podjąć decyzję o zestrzeleniu obcego statku powietrznego na podstawie odczytów radarowych oraz innych informacji, które trafiają do systemu - powiedział.

ZOBACZ: Kluczowa dla Polski decyzja Trumpa. Wiceszefowa MON wskazała datę

- Nie możemy być bezczynni, o ile chodzi o kwestie zagrożenia, a zagrożeń - wszystko na to wskazuje - będzie tylko więcej - zaznaczył. Jak zauważył, polskie wojsko "właściwie każdego dnia mierzy się z zagrożeniem ze wschodu".

Tomczyk zwrócił uwagę na sytuację mieszkańców wschodniej Polski. - Tutaj, w województwie lubelskim, w województwie podkarpackim ludzie codziennie są budzeni przez alarmy, które przychodzą na ich telefony komórkowe, przez syreny, które wyją, przez realne zagrożenie, które jest niedaleko stąd, zaraz za granicą Rzeczpospolitej - powiedział. Jak dodał, zagrożenie jest "prawdziwe, realne, codzienne".

Śmigłowce Apache zasilą polskie wojsko. "Największy kontrakt w historii Polski"

Wiceszef MON pojechał do Dęblina na uroczystość podpisania umowy z firmą GE Aerospace dot. serwisowania silników w ramach programu zakupu śmigłowców AH-64 oraz prezentacji Team Apache dla Polski.

- Zdecydowaliśmy się na zakup 96 Apache w najnowszej wersji za około 10 miliardów dolarów, ale jest na pewno coś, co ten kontrakt wyróżnia. Tym czymś jest offset, czyli transfer technologii do Polski w wysokości około 1,2 mld zł - powiedział Tomczyk.

Jak zaznaczył, umowa obejmuje również szkolenie, serwis, remonty i uzbrojenie śmigłowców. - Osiem miesięcy negocjacji, pełen kontrakt, szkolenie, serwis, remonty, ale także pełne uzbrojenie do Apache. To jest wynik tego kontraktu - mówił.

W Dęblinie ma powstać zaplecze do obsługi silników wykorzystywanych nie tylko w Apache, ale również w innych typach śmigłowców.

- To tutaj będzie odbywał się serwis silników dla śmigłowców Apache. (...) To silniki, które też są w Black Hawkach, są w śmigłowcach AW149, AW101. Ten serwis będzie w Polsce - powiedział Tomczyk.

ZOBACZ: Stała baza armii USA w Polsce. "Ta decyzja zapadła"

Według zapowiedzi wiceszefa MON zakład w Dęblinie będzie mógł wykonywać prace także na rzecz armii Stanów Zjednoczonych w Europie oraz innych państw sojuszniczych używających tych platform.

Wiceminister podkreślił także znaczenie współpracy z USA. Jak przekazał, Polska w ostatnich latach wydała w Stanach Zjednoczonych około 65 mld dolarów na uzbrojenie. - Wydamy w ciągu najbliższych lat przynajmniej drugie tyle w Stanach Zjednoczonych na uzbrojenie - zapowiedział.

Jak mówił, Warszawa przedstawiła stronie amerykańskiej propozycję, aby Polska stała się jednym z głównych centrów przemysłowych USA w Europie w obszarze obronności.

- Chcemy, żeby Polska była takim drugim centrum przemysłowym dla Stanów Zjednoczonych w Europie, co będzie zarówno w interesie Stanów Zjednoczonych, jak i Polski - powiedział.

Tomczyk przekazał również, iż w zakładach w Łodzi i Dęblinie w najbliższych latach zatrudnienie ma wzrosnąć dwukrotnie.

- Transfer technologii, bycie w tym ciągu technologicznym, w łańcuchach dostaw i budowa tych kompetencji wspólnie na rzecz obu narodów i na rzecz wszystkich sojuszników wydaje się być dzisiaj czymś absolutnie normalnym i absolutnie koniecznym właśnie w dobie zagrożenia - podsumował wiceszef MON.

WIDEO: Zuchwały skok na szpital w Miastku. Złodzieje odjechali karetką
Idź do oryginalnego materiału