Wisła Płock zmierzy się w niedzielę o 20.15 z Lechem Poznań, mając trzy punkty przewagi nad mistrzem Polski w tabeli PKO Ekstraklasy. Trener "Nafciarzy" Mariusz Misiura wyraził dumę z postępu drużyny i odrzucił zarzuty o "zabijanie futbolu".
Misiura podkreślił na konferencji prasowej skalę przemiany zespołu. «Patrząc na to, gdzie była ta drużyna półtora roku temu, gdy tu przychodziłem - przegrywała mecze z Resovią czy Zniczem Pruszków, a dziś mówimy o tym, iż jesteśmy o trzy punkty przed mistrzem Polski. Czuję ogromną dumę [...]» – powiedział szkoleniowiec.
Wisła Płock zajmuje w tej chwili trzecie miejsce w lidze i nie przegrała od siedmiu kolejek. Trener ostrzegł jednak przed samozadowoleniem. «Teraz chodzi o to, żeby tego momentu nie przespać. Nie możemy się zdrzemnąć, bo takie rzeczy nie realizowane są wiecznie [...]» – zaznaczył.
Odpowiedź na krytykę
Misiura odniósł się do interpretacji, iż jego zespół gra "anty-futbol". «Trochę nie rozumiem interpretacji, która panuje. o ile jesteś skuteczny w obronie, to zaczyna się to odbierać tak, iż drużyna jest zamknięta albo zabija mecz. I ja się z tym totalnie nie zgadzam [...]» – stwierdził na konferencji.
Trener podkreślił, iż skuteczność obronna to efekt mądrego zarządzania ograniczonymi środkami. «Nazywam to mądrością, a na pewno nie zamknięciem czy zabijaniem futbolu. Cieszę się, iż potrafimy tak mądrze zarządzać naszym potencjałem, być tak skuteczni w działaniach na boisku, iż później jesteśmy w stanie postawić się praktycznie każdemu» – zakończył.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).








