Rząd Kanady posłużył się sfabrykowanymi informacjami wywiadowczymi, by przedstawić pokojowych protestujących truckerów jako niebezpiecznych prawicowych ekstremistów i uzasadnić bezprecedensowe użycie ustawy o stanach nadzwyczajnych.
Ottawa, lipiec 2026
W lutym 2022 roku rząd Justina Trudeau po raz pierwszy w historii Kanady powołał się na Emergencies Act — ustawę o stanach nadzwyczajnych. Oficjalnym powodem miała być „poważna groźba dla bezpieczeństwa Kanady” ze strony protestu Freedom Convoy — konwoju ciężarówek i tysięcy zwykłych Kanadyjczyków, którzy przyjechali do Ottawy i zablokowali kilka przejść granicznych, domagając się zniesienia obowiązkowych szczepień dla kierowców ciężarówek wjeżdżających z USA.
Dziś, cztery lata później, coraz więcej dokumentów wskazuje, iż najważniejsze elementy narracji rządu o „prawicowych ekstremistach” i „zagrożeniu przemocą” opierały się na informacjach wywiadowczych, które były co najmniej mocno wyolbrzymione, a według niektórych źródeł — wprost sfabrykowane.
CSIS mówiło „nie ma zagrożenia terrorystycznego”, rząd i tak wprowadził stan nadzwyczajny
Już podczas przesłuchania przed Public Order Emergency Commission (komisją Rouleau) oraz specjalną komisją parlamentarną dyrektor CSIS David Vigneault jasno stwierdził:
„W żadnym momencie Służba nie oceniła, iż protesty w Ottawie lub w innych miejscach […] stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa Kanady w rozumieniu sekcji 2 ustawy o CSIS.”
Sekcja 2 ustawy o CSIS definiuje zagrożenie bezpieczeństwa m.in. jako działalność obejmującą poważną przemoc, terroryzm lub ingerencję obcych państw. CSIS nie znalazło konkretnych planów poważnej przemocy ani mobilizacji do takiej przemocy. Mimo to Vigneault doradził rządowi, iż Emergencies Act jest „w istocie wymagana”, by zakończyć protesty.
Rząd argumentował, iż to nie CSIS decyduje o progu ustawy o stanach nadzwyczajnych — decyduje Gabinet na „uzasadnionych podstawach”. Krytycy wskazują jednak, iż publicznie i w komunikacji z sojusznikami z Five Eyes (USA, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia) przedstawiano protest jako infiltrację przez ekstremistów prawicowych i potencjalne zagrożenie terrorystyczne.
Nowe dokumenty: sfabrykowane powiązania z ekstremizmem
Według artykułu opublikowanego na portalu public.news oraz dokumentów uzyskanych przez Jeremy’ego Mackenzie’ego (prowadzącego podcast związany z kręgami wolnościowymi) w ramach Freedom of Information, kanadyjskie służby miały świadomie budować narrację o silnych powiązaniach konwoju z grupami ekstremistycznymi, takimi jak Diagolon.
Dokumenty te — według opisu — pokazują, iż informacje o „zagrożeniu prawicowym ekstremizmem” były w istotnej części oparte na niepotwierdzonych lub zniekształconych danych, a następnie przekazywane partnerom z Five Eyes. Miało to wzmocnić międzynarodową legitymizację działań kanadyjskiego rządu, w tym zamrażania kont bankowych protestujących i darczyńców (co uczyniono na podstawie przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu).
RCMP (Królewska Kanadyjska Policja Konna) miała następnie promować tę narrację wśród sojuszników. Efekt? Protest pokojowych obywateli — w większości kierowców ciężarówek, rolników, małych przedsiębiorców i zwykłych Kanadyjczyków sprzeciwiających się mandatowi szczepionkowemu — został przedstawiony światu jako ruch ekstremistyczny, z którym trzeba walczyć metodami zarezerwowanymi dla terroryzmu.
Co działo się naprawdę na ulicach Ottawy i na granicach?
Protest Freedom Convoy trwał kilka tygodni. W Ottawie tysiące ludzi i setki ciężarówek zablokowały centrum miasta. Były głośne klaksony, zimowe obozowisko, problemy z dostępem dla mieszkańców i służb. Na granicy w Coutts (Alberta) grupa osób została aresztowana z bronią i amunicją — część z nich miała rzekome powiązania z kręgami konwojowymi (późniejsze procesy przyniosły mieszane wyniki; niektórzy zostali skazani za mniejsze przestępstwa, inni uniewinnieni lub skazani za spisek).
Jednak oficjalne raporty policyjne (m.in. Project Hendon prowincji Ontario) we wczesnych fazach nie wskazywały na konkretne, wiarygodne zagrożenie poważną przemocą ze strony głównego nurtu protestu. Komisja Rouleau później krytykowała słabą koordynację wywiadu policyjnego i niedostateczne wykorzystanie dostępnych raportów przez policję Ottawy.
Mimo to rząd zdecydował się na najostrzejsze środki od czasów II wojny światowej: zamrożenie setek kont bankowych bez uprzedniego wyroku sądowego, aresztowania, użycie sił policyjnych do brutalnego usunięcia obozowiska w Ottawie oraz szeroko zakrojoną kampanię medialną i dyplomatyczną przedstawiającą protestujących jako zagrożenie dla demokracji.
Skutki polityczne i prawne
Decyzja o Emergencies Act została później częściowo zakwestionowana przez sądy. Federalny sąd uznał w jednym z orzeczeń, iż invocation była „nieuzasadniona” w niektórych aspektach. Dla wielu Kanadyjczyków — szczególnie tych spoza elit — stało się to symbolem nadużycia władzy i weaponizacji instytucji państwa przeciwko obywatelom wyrażającym sprzeciw wobec polityki pandemicznej.
Nowe dokumenty z 2024–2026 roku (uzyskane dzięki FOI) dodają kolejny wymiar: sugerują, iż nie tylko użyto nadzwyczajnych narzędzi, ale zrobiono to w oparciu o zniekształcony lub sfabrykowany obraz rzeczywistości wywiadowczej. To poważny zarzut wobec integralności CSIS, RCMP i całego aparatu bezpieczeństwa narodowego.
Szerszy kontekst: Five Eyes i polityzacja wywiadu
Sprawa kanadyjska wpisuje się w szerszą dyskusję o roli służb wywiadowczych w krajach Five Eyes wobec ruchów populistycznych i anty-establishmentowych. W USA, Wielkiej Brytanii czy Australii pojawiały się podobne oskarżenia o nadużywanie etykiet „ekstremizmu” i „dezinformacji” do marginalizowania przeciwników politycznych.
Jeśli dokumenty ujawnione przez Mackenzie’ego i opisane przez public.news okażą się autentyczne i reprezentatywne, oznacza to, iż kanadyjski rząd nie tylko użył nadzwyczajnych uprawnień wobec własnych obywateli, ale także aktywnie budował fałszywą narrację, by te uprawnienia uzasadnić — i dzielił się nią z najbliższymi sojusznikami.
Oficjalna narracja rządu i wnioski komisji Rouleau mówią, iż działania były uzasadnione koniecznością przywrócenia porządku. Coraz więcej dokumentów — w tym te najnowsze — wskazuje jednak, iż najważniejsze elementy uzasadnienia były co najmniej poważnie wadliwe, a według części źródeł — wprost sfabrykowane.
Dla Kanadyjczyków, którzy wierzą w rządy prawa, przejrzystość i proporcjonalność działań państwa, ta sprawa nie może pozostać bez dogłębnego, niezależnego śledztwa. Bo jeżeli służby bezpieczeństwa i rząd mogą w ten sposób potraktować dużą, pokojową grupę obywateli protestujących przeciwko konkretnej polityce, to pytanie „kto następny?” staje się nie tylko retoryczne.










