Według szefa Dowództwa Centralnego USA adm. Brada Coopera w operacji „Epic Fury” uczestniczy ponad 50 tys. żołnierzy, około 200 samolotów bojowych, dwa lotniskowce oraz bombowce strategiczne. Siły amerykańskie do tej pory zaatakowały blisko 2000 celów w Iranie. Ponadto izraelski myśliwiec F-35I po raz pierwszy w historii zestrzelił inny załogowy statek powietrzny.
Na liście trafionych obiektów znalazły się m.in. punkty dowodzenia, systemy obrony powietrznej, wyrzutnie pocisków balistycznych oraz infrastruktura związana z programem jądrowym. W uderzeniach wykorzystywano m.in. bombowce B-2 i B-1.
Według amerykańskiego dowództwa poważnie osłabiono zdolności marynarki wojennej Iranu. Jak poinformował Cooper, od początku operacji zniszczono 17 irańskich okrętów, w tym jeden z najważniejszych okrętów podwodnych. Jak twierdzi Pentagon, w tej chwili w Zatoce Perskiej, Cieśninie Ormuz i Zatoce Omańskiej nie operują już jednostki irańskiej marynarki.
Działania zbrojne przeniosły się poza rejon Bliskiego Wschodu. Dziś nad ranem, kilkanaście kilometrów od wybrzeży Sri Lanki, zatonęła irańska fregata rakietowa IRIS „Dena” typu Moudge. Według lankijskich władz, powołujących się na relacje uratowanych marynarzy, został on trafiony torpedą przez amerykański okręt podwodny. Do tej pory z wody podjęto co najmniej 32 z 182 członków załogi, pozostali uznawani są za zaginionych, a akcja ratunkowa trwa. Jednostka przebywała na Oceanie Indyjskim, gdyż wcześniej uczestniczyła w międzynarodowych ćwiczeniach morskich „International Fleet Review 2026” w Zatoce Bengalskiej.
„Friendly fire” z innego samolotu
Izraelskie Siły Obronne poinformowały, iż w trakcie trwającej ofensywy przeciwko Iranowi lotnictwo Izraela zrzuciło już ponad cztery tysiące bomb i uderzyło w około 300 irańskich wyrzutni rakietowych. Według rzecznika armii Efiego Defrina liczba ta przewyższa skalę uderzeń z 12-dniowej wojny izraelsko-irańskiej w 2025 roku. Od początku operacji izraelskie samoloty wykonały około 1,6 tys. lotów bojowych, prowadząc – jak podkreśla armia – całodobowe uderzenia na systemy rakiet balistycznych, magazyny uzbrojenia oraz elementy obrony przeciwlotniczej Iranu.
Teheran odpowiedział uderzeniami odwetowymi. Według danych amerykańskich, Iran wystrzelił dotąd ponad 500 pocisków balistycznych i użył ponad dwóch tysięcy dronów bojowych przeciwko celom w regionie.
W trakcie działań w powietrzu izraelski myśliwiec F-35I Adir zestrzelił irański samolot szkolno-bojowy Jak-130. Według izraelskiego lotnictwa jest to pierwszy w historii przypadek zestrzelenia załogowego statku powietrznego przez tę wersję myśliwca F-35. Iran wykorzystywał uzbrojone Jaki-130 do zwalczania izraelskich i amerykańskich dronów oraz pocisków manewrujących. Samoloty wyposażono w rakiety powietrze-powietrze R-73E, a ich patrole obserwowano m.in. nad Teheranem.
Na światło dzienne wychodzą kolejne okoliczności zdarzenia z poniedziałku, kiedy to trzy amerykańskie myśliwce F-15E zostały strącone nad Kuwejtem. Według pierwotnych doniesień maszyny padły ofiarą salwy „friendly fire”, wystrzelonej z wyrzutni Patriot. Z kolei „Wall Street Journal”, powołując się na źródła zaznajomione z raportami wstępnymi, donosi, iż samoloty mogły zostać omyłkowo zestrzelone przez kuwejcki myśliwiec F/A-18 Hornet, który reagował na naruszenie przestrzeni powietrznej przez irańskie bezzałogowce. Pilot miał odpalić trzy pociski powietrze-powietrze. Według relacji do zdarzenia doszło w czasie alarmowego reagowania na irańskie drony; jeden z nich miał wcześniej uderzyć w bazę wojskową w Kuwejcie, powodując śmierć sześciu amerykańskich żołnierzy.
Polska przygotowuje się do ewakuacji
Na kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie reaguje świat polityki. W ostatnich godzinach do eskalacji odniósł się prezydent Francji Emmanuel Macron. W orędziu do narodu ocenił, iż główną odpowiedzialność za obecną sytuację ponosi Iran, który rozwija program nuklearny i potencjał rakietowy oraz wspiera zbrojne organizacje w regionie, w tym Hezbollah w Libanie, Huti w Jemenie i szyickie milicje w Iraku. Jednocześnie Macron podkreślił, iż amerykańsko-izraelskie uderzenia zostały przeprowadzone poza ramami prawa międzynarodowego.
Francja wzmocniła swoją obecność wojskową w regionie. Do działań skierowano m.in. samoloty Rafale oraz systemy obrony powietrznej, które mają chronić przestrzeń powietrzną sojuszników. W rejon Cypru wysłano także fregatę „Languedoc”, a lotniskowiec „Charles de Gaulle” obrał kurs w kierunku Morza Śródziemnego.
Według francuskich władz w 12 krajach Bliskiego Wschodu przebywa około 400 tys. obywateli Francji, w tym osoby z podwójnym obywatelstwem. Paryż rozpoczął organizowanie lotów powrotnych dla osób chcących opuścić region.
Do ewakuacji przygotowuje się również Polska. Premier Donald Tusk poinformował, iż od kilku dni działa zespół koordynujący działania pomocowe dla obywateli przebywających w regionie. Do dyspozycji pozostają zarówno samoloty rządowe, jak i wojskowe, jednak decyzje o ich użyciu będą uzależnione od sytuacji bezpieczeństwa i możliwości logistycznych.
Szef rządu zapowiedział, iż w pierwszej kolejności planowany jest lot medyczny do Omanu, który ma zabrać osoby wymagające pilnej pomocy. Jednocześnie premier zaapelował, by osoby niemające pilnej potrzeby powstrzymały się od podróży na Bliski Wschód, ponieważ sytuacja w regionie pozostaje niestabilna.