Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowało projekt rozporządzenia, zgodnie z którym przyszłoroczna kwalifikacja wojskowa obejmie około 245 tysięcy osób. Dokument jest w tej chwili na etapie uzgodnień z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, więc formalnie nic jeszcze nie zostało ostatecznie przesądzone – ale terminarz i grupy objęte obowiązkiem są już znane.
Władysław Kosiniak-Kamysz. | Fot. Shutterstock.Kogo obejmie przyszłoroczna kwalifikacja?
Najliczniejszą grupę wezwanych będą stanowić mężczyźni urodzeni w 2008 roku, którzy w 2027 roku po raz pierwszy staną przed komisją. Wezwania trafią też do mężczyzn z roczników 2003-2007, którzy dotąd nie stawili się do kwalifikacji albo nie mają jeszcze określonej kategorii umiejętności służby, a także do osób wcześniej uznanych za czasowo niezdolne, jeżeli okres tej niezdolności skończy się przed zamknięciem tegorocznej procedury. Obowiązek obejmie ponadto kobiety urodzone w latach 2000-2008, które mają umiejętności przydatne dla wojska albo kształcą się na kierunkach istotnych z punktu widzenia obronności – między innymi medycznych, weterynaryjnych, lotniczych czy morskich. Zgłosić się ochotniczo może też każdy pełnoletni obywatel, a wezwanie może dotrzeć choćby do osób bliskich sześćdziesiątki, jeżeli nie mają uregulowanego stosunku do służby wojskowej.
Terminarz: kiedy realnie ruszą wezwania
Zgodnie z projektem MON kwalifikacja wojskowa 2027 zostanie formalnie ogłoszona 15 stycznia 2027 roku, a sama procedura potrwa od 1 lutego do 30 kwietnia. Do jej obsługi resort planuje powołać około 392 powiatowe komisje lekarskie, z których każda ma być w stanie wydać maksymalnie 35 orzeczeń dziennie – na obszarze jednego wojskowego centrum rekrutacji jednocześnie pracować będą zwykle dwie lub trzy komisje. Koszt całego przedsięwzięcia oszacowano na blisko 59,3 miliona złotych, zabezpieczonych w budżetach wojewodów w ramach wydatków na obronność.
To nie jest powołanie do wojska
Warto rozwiać nieporozumienie, które regularnie towarzyszy tego typu doniesieniom – kwalifikacja wojskowa sama w sobie nie oznacza automatycznego powołania do służby. Jej celem jest wprowadzenie danych do ewidencji wojskowej oraz określenie kategorii zdolności danej osoby do ewentualnej służby w przyszłości. Powszechny obowiązek odbywania służby wojskowej pozostaje w Polsce zawieszony od 2008 roku, choć formalnie nie został zniesiony – ustawa o obronie Ojczyzny przewiduje możliwość jego przywrócenia, na przykład w sytuacji kryzysowej.
Co grozi za niestawienie się?
Wezwanie do stawienia się przed komisją musi zostać doręczone co najmniej 7 dni przed wyznaczonym terminem. Osoba, która z ważnych powodów nie może się stawić, powinna zgłosić to wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta – urząd wyznaczy wtedy nowy termin. Zignorowanie wezwania bez takiego zgłoszenia grozi grzywną, a w skrajnych przypadkach także przymusowym doprowadzeniem przed komisję przez policję. Podstawą prawną całej procedury jest ustawa z dnia 11 marca 2022 roku o obronie Ojczyzny, na mocy której MON w porozumieniu z MSWiA wydaje corocznie rozporządzenie określające zasady i terminy kwalifikacji.
Sprawdzaj skrzynkę o ile urodziłeś się w tych latach
Jeśli w Twoim domu jest ktoś urodzony w 2008 roku, warto już teraz założyć, iż wezwanie na wiosnę 2027 roku niemal na pewno przyjdzie – to podstawowy, najliczniejszy rocznik objęty procedurą. To samo dotyczy mężczyzn z roczników 2003-2007, którzy z różnych powodów nigdy wcześniej nie stawili się przed komisją – warto sprawdzić własną sytuację formalną, zamiast czekać na wezwanie i ryzykować przeoczenie terminu. Adres, pod którym wezwanie zostanie doręczone, to zwykle adres zameldowania, więc osoby mieszkające pod innym adresem niż zameldowania powinny na bieżąco pilnować korespondencji albo ustalić z bliskimi, kto odbierze dla nich pismo. W razie kolizji terminu kwalifikacji z ważnymi sprawami zawodowymi czy zdrowotnymi najważniejsze jest zgłoszenie tego wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta jeszcze przed wyznaczonym dniem, a nie dopiero po jego przekroczeniu – to jedyny sposób, żeby uniknąć konsekwencji przewidzianych za niestawiennictwo.








