Prezydent Rumunii, która jest jednym z państw wschodniej flanki NATO, poinformował, iż jego kraj udostępni swoje bazy siłom powietrznym USA, biorącym udział w operacji przeciwko Iranowi. Nicusor Dan postawił jednak pewien warunek.
Wschodnia flanka NATO wykorzystana do ataków na Iran. Prezydent wyraził zgodę

Decyzja o udostępnieniu baz została przyjęta przez komitet rządu, zajmujący się obroną i bezpieczeństwem kraju oraz parlament. Przyjęciu decyzji w parlamencie towarzyszyła burzliwa debata i głośny sprzeciw części opozycji - relacjonował portal Euronews Romania.
ZOBACZ: Miliardowy koszt wojny w Iranie. Biały Dom potrzebuje zastrzyku gotówki
Zgadzając się na wykorzystywanie rumuńskich baz, prezydent Nicusor Dan podkreślił, iż chodzi jedynie o siły i sprzęt obronny, który nie przenosi amunicji.
- Mówimy tutaj o samolotach cysternach, sprzęcie monitorującym i łączności satelitarnej - wyjaśnił. Według niego wpłynie to pozytywnie na rumuńskie bezpieczeństwo.
Rumuński media wskazują dwie lokalizacje
Według rumuńskiego portal digi24.ro amerykański sprzęt i personel mogą być rozmieszczone w bazach lotniczych w miastach Konstanca nad Morzem Czarnym i Câmpia Turzii w środkowej części kraju.
"Wraz ze sprzętem planowane jest wysłanie około 400-500 żołnierzy do utrzymania i zapewnienia bezpieczeństwa" - czytamy.
ZOBACZ: Iran podjął decyzję ws. cieśniny Ormuz. Statki przepłyną, ale jest warunek
Rumuński media przypominają, iż baza lotnicza w Konstancy była już w przeszłości wykorzystywana przez siły amerykańskie do misji związanych z konfliktami w Afganistanie i Iraku.
Do niedawna w Rumunii stacjonowało około dwa tysiące amerykańskich żołnierzy. Jesienią 2025 roku Stany Zjednoczone wycofały jednak ok. tysiąc wojskowych. USA od 10 lat użytkują też bazę w Deveselu na południu kraju, która jest elementem amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Bliźniacza baza funkcjonuje w polskim Redzikowie.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

