Wściekli jak osa, ale bez realnych narzędzi. Po akcji z tankowcami Putin milczy, a Rosjanie żądają odwetu. "Musimy odpowiedzieć militarnie"
Zdjęcie: Prezydent Rosji Władimir Putin przewodniczy posiedzeniu Rady Państwa, Moskwa, Rosja, 25 grudnia 2025 r. W ramce zdjęcie z filmu udostępnionego przez Departament Obrony USA przedstawiające kuter Straży
Po przejęciu dwóch rosyjskich tankowców przez USA rosyjskie media i komentatorzy wojskowi ruszyli z ostrą narracją o "piractwie" i "akcie wojny". Pojawiły się wezwania do militarnej odpowiedzi, a choćby do ataków na cele NATO. Oficjalne władze ograniczyły się jednak do protestów dyplomatycznych i chłodnych komunikatów. Choć w pobliżu znajdowały się rosyjskie okręty wojenne, nie padł ani jeden strzał. W efekcie to nie groźby, ale brak reakcji stał się najbardziej wymownym komentarzem Kremla. Pytanie tylko, czy to przejaw strategicznej kalkulacji Władimira Putina — czy dowód, iż tym razem stawka była po prostu zbyt wysoka.




