Nowy globalny ranking wystawia niewygodną ocenę współczesnym rządom – w większości zamożniejszych gospodarek świata państwo daje dziś obywatelom mniej w zamian za ich pieniądze niż dekadę temu. Wskaźnik Bogactwa Narodów, przygotowany przez Warsaw Enterprise Institute wspólnie z 20 think tankami z całego świata, pokazuje, iż jakość wydatków publicznych spada, choć rządy stają się coraz większe i coraz droższe. Na czele wciąż stoją Stany Zjednoczone, Norwegia i Szwajcaria, podczas gdy Rumunia, Chorwacja, Grecja i Bułgaria to najwięksi zwycięzcy dekady, a Irlandia i Czechy zaliczyły w tym roku najdotkliwsze spadki.
Wskaźnik Bogactwa Narodów 40 gospodarek w siedmiu obszarach
Wskaźnik Bogactwa Narodów (WBN), w już szóstej edycji, to odpowiedź Warsaw Enterprise Institute na miernik PKB – w tym roku przygotowana wspólnie z 20 think tankami z całego świata. Obejmuje 40 gospodarek – w praktyce kraje Unii Europejskiej i OECD oraz Ukrainę. Tam, gdzie PKB każdą wydaną złotówkę traktuje jako tak samo wartościową, WBN robi rzecz trudniejszą – zestawia wielkość gospodarki prywatnej z osobną miarą tego, ile obywatele realnie otrzymują od państwa. Chodzi o analizę siedmiu obszarów:
- obronność,
- bezpieczeństwo wewnętrzne,
- infrastruktura,
- środowisko,
- ochrona zdrowia,
- szkolnictwo,
- szkolnictwo wyższe.
Założenie jest pozornie proste: wydatki publiczne nie są wartością samą w sobie, ale są nią wyłącznie ich efekty. Dlatego wskaźnik nagradza rząd nie za to, ile wydaje, ale za to, co obywatel realnie może wskazać: bezpieczniejsze ulice, działające szpitale, przyzwoite szkoły, drogi, które gdzieś prowadzą. Tegoroczna edycja jest najbardziej międzynarodowa w historii projektu i pozwala czytelnikom samodzielnie ocenić każdy z siedmiu obszarów według własnych priorytetów.
Najważniejsze fragmenty Wskaźnika Bogactwa Narodów
- Wydatki publiczne nie poprawiły się, ale pogorszyły: w 27 z 40 państw państwo dało mniej w zamian za publiczne pieniądze niż w 2015 r.
- Spadek to zjawisko popandemiczne – zaczął się po 2021 r. i od tego czasu się rozlewa.
- Wzrost sektora prywatnego mniej więcej o połowę zwolnił w całej próbie, a w kilkunastu gospodarkach stał się ujemny.
- Podium jest niezmienne – Stany Zjednoczone, Norwegia i Szwajcaria – podczas gdy na dnie znajdują się Meksyk, Kolumbia i Ukraina.
- Motorem postępu jest wschód Europy: Rumunia to wyróżniający się długofalowy lider awansu, a za nią Chorwacja, Bułgaria i Grecja.
- Wskaźnik powstał z inicjatywy Warsaw Enterprise Institute we współpracy z 20 partnerskimi think tankami z całego świata.
Kto w górę, kto w dół – i dlaczego
Kto przoduje i dlaczego. Trzy kraje na szczycie trudno o większe różnice w sposobie rządzenia, a jednak łączy je jedno: silna gospodarka prywatna wsparta państwem, które – ogólnie rzecz biorąc – działa. Pierwsze miejsce Ameryki to niemal w całości opowieść o prywatnym bogactwie, a nie o doskonałości usług publicznych – pod względem jakości tych ostatnich USA plasują się daleko w dolnej części tabeli, za większością Europy. Norwegia i Szwajcaria z kolei łączą prywatny dobrobyt z naprawdę wysokiej jakości infrastrukturą, czystym środowiskiem, a w przypadku Szwajcarii – światowej klasy uczelniami.
Kto awansował, a kto spadł. Najwyraźniejszymi zwycięzcami w ujęciu długofalowym są doganiające gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej, napędzane przez sektor prywatny, a nie przez państwo. W minionym roku najszybciej rosły Grecja i Chorwacja, a najmocniej spadały Irlandia i Czechy. Przez całe zestawienie przewija się jedno ostrzeżenie: w dużej części próby napędzania wzrostu konsumpcją, a nie inwestycjami, to kiepski fundament przyszłego dobrobytu.
Szerszy obraz nie napawa optymizmem. W większości badanych państw – w 27 z 40 – obywatele otrzymali w 2026 r. mniej w zamian za publiczne pieniądze niż dekadę wcześniej. Budżety pęczniały, ale nie szły z nimi w parze efekty.
Zjazd zaczął się po pandemii. Po fali poprawy do 2021 r. jakość wydatków publicznych w dużej części badanych państw spadła, a wzrost sektora prywatnego mniej więcej o połowę zwolnił, w kilkunastu gospodarkach wręcz stając się ujemny.
Bogactwo narodów a sprawa polska
WEI podkreśla, iż wolna gospodarka nie oznacza braku państwa, ale jego ograniczoność i skuteczność, a także, iż o bogactwie narodów decyduje przede wszystkim prywatny kapitał i przedsiębiorczość, a nie sama skala redystrybucji.
– Nasze bogactwo tworzone jest przede wszystkim w sektorze prywatnym. Aby jednak ten sektor mógł funkcjonować, pewne dobra publiczne muszą być dostarczane przez sektor publiczny. Naszym celem jest sprawdzenie, czy sektor publiczny dobrze wykonuje swoją pracę – mówi Sebastian Stodolak, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute.
Polska jest doskonałą ilustracją tej problematyki. Zajmuje dopiero 29. miejsce wśród 40 ocenianych krajów – tuż za Łotwą, a przed Rumunią – co daje jej czwarte miejsce w Europie Środkowo-Wschodniej, zaraz za krajami bałtyckimi. Piętą achillesową Polski jest jakość wydatków publicznych. Pod tym względem wypada wyraźnie słabiej niż Słowenia, Hiszpania, Litwa, Izrael czy Łotwa – kraje o zbliżonej wielkości gospodarki prywatnej na mieszkańca.
Jej gospodarka wyraźnie zwolniła, choć sektor publiczny wciąż się rozrasta. Przyczyn jest wiele, ale eksperci wskazują przede wszystkim na niestabilność prawa i rosnące obciążenia aparatu biurokratycznego – w tym na deregulację, która wciąż pozostaje niewystarczająca. Dodają, iż system podatkowy z roku na rok staje się coraz bardziej skomplikowany i nieprzewidywalny, czego dowodem są mnożące się podatki sektorowe oraz niezapowiedziane podwyżki akcyzy.
Pełne wyniki i interaktywny ranking: wbn.wei.org.pl
Źródło: Warsaw Enterprise Institute










