Partia Jedna Rosja, uzyskując poparcie 57,83 proc., zdeklasowała rywali, o ile rywalami można nazwać dziesięć ugrupowań, które podążają w kierunku wyznaczonym przez Kreml. Władimir Putin osiągnął pożądany efekt. Rosjanie popierają cały dotychczasowy model polityki, o czym natychmiast poinformował Dmitrij Miedwiediew: – Obywatele naszego kraju wciąż ufają naszej wiodącej sile politycznej i uważają za adekwatne przez cały czas powierzać jej zarządzanie na różnych szczeblach władzy państwowej. Jedna Rosja odnotowała najlepszy rezultat w historii. Cóż za nowina – drwi niemiecki „Tagesschau”. – I to w czasie, gdy kraj jest w stanie wojny, a gospodarka chwieje się w posadach. A jednak dla większości Rosjan nie jest to szczególnie istotne. choćby osoby z bliskiego otoczenia przywódcy Kremla (…) wiedzą, iż wybory nie przynoszą żadnych prawdziwych niespodzianek właśnie dlatego, iż nie są one przewidziane w obecnym systemie.
System gwarantujący Putinowi zwycięstwo wygląda tak: obserwatorów OBWE nie zaproszono. Rosyjską niezależną organizację obserwatorów – Golos – zdelegalizowano, a jej przewodniczącego uwięziono. Jabłoko, jedyna partia mówiąca o potrzebie zakończenia konfliktu w Ukrainie, otrzymała zakaz wystawiania ogólnokrajowej listy kandydatów. W Petersburgu dane z wyborów nie zgadzały się z liczbą wyborców. W lokalach w Moskwie nastąpiła awaria systemu rejestracji i niektórzy głosujący nie otrzymali kart. Po raz pierwszy w pełni wdrożono system e-głosowania, co podkreślano z dumą jako przykład szerzenia demokracji. Jednak dziennikarze śledczy portalu iStories dotarli do dokumentacji technicznej oprogramowania. Miało ono ukryte funkcje, umożliwiające podmianę końcowych protokołów i wgrywanie niezweryfikowanych wyników. W systemie znalazły się też nazwiska osób zmarłych i wyniki poparcia przekraczające 100 proc. Według analizy statystycznej, jaką opublikowała „Novaya Gazeta Europe”, rzeczywiste poparcie dla Jednej Rosji wynosiło około 34 proc. Pozostałe procenty osiągnięto przez dosypywanie głosów w lokalach wyborczych. Dowód krąży w mediach społecznościowych. We wsi Azanowo kamera zarejestrowała członkinię komisji wrzucającą do urny dwa grube pliki kart.
Imponującą wygraną Jednej Rosji mąci frekwencja: 59,32 proc. Niska, mimo wysiłków włożonych w naganianie obywateli. Blok polityczny Administracji Prezydenta polecił kierownictwu korporacji państwowych, instytucji budżetowych i innych instytucji prorządowych wzmocnienie „mobilizacji korporacyjnej” – donosi portal imigracyjny Meduza. – Niewielkim grupom pracowników przydzielano współpracowników (…), tzw. mobilizatorów, czyli „brygadierów”, którzy monitorowali frekwencję swoich „podopiecznych” (…). Ałtajski Krajowy Komitet Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej poinformował, iż władze regionalne nie tylko zmusiły pracowników sektora publicznego do głosowania „pod groźbą zwolnienia”, ale wysłały im konkretne nazwiska do zaznaczenia na kartach do głosowania. Aktywizacja objęła też szkoły. W Jakucku nauczyciele zostali zmuszeni do zgłaszania zarówno własnej frekwencji, jak i frekwencji rodziców, a wychowawcy musieli co dwie godziny informować swoich przełożonych, którzy rodzice uczniów głosowali.
Buntu Rosjan nie było
Sprzeciw wyrażano hasłami pisanymi na kartach wyborczych: Pokojowa Rosja; Rosja bez Putina; Miłość silniejsza niż śmierć. Wojnie nie. Ostrożna była też reakcja Unii Europejskiej. Nie uznała tylko wyników wyborów na okupowanych terenach Ukrainy. Dlaczego nie w Rosji? – pyta „Frankfurter Rundschau”. – Wybory do Dumy w całym kraju były jedynie symulacją demokracji.
Rys. Mirosław Stankiewicz









