Wygląda na to, iż żaden władca na świecie nie potrafi zaakceptować rzeczywistości, albo choćby nie jest jej świadomy

dakowski.pl 1 dzień temu

Wygląda na to, iż żaden władca na świecie nie potrafi zaakceptować rzeczywistości, albo choćby nie jest jej świadomy.

Paul Craig Roberts

Trump i Netanjahu nie są jedynymi politykami uwikłanymi w wojnę, która szkodzi im w wyborach. Obaj są ze sobą ściśle powiązani nie tylko w swoich celach, ale także w swojej głupocie. Obaj przecenili własną siłę militarną, a nie docenili siły Iranu. Gdyby Iran dotrzymał obietnicy i nie zgodził się na zawieszenie broni na żądanie Izraela i Waszyngtonu, jego zwycięstwo byłoby pełne. Zamiast tego Iran stoi teraz w obliczu potencjalnego wznowienia wojny, którą prawie wygrał.

Niestety, w Iranie po raz kolejny zwyciężyła niewłaściwa ocena sytuacji i stoimy w obliczu tlącej się wojny, z której ani Trump, ani Netanjahu nie widzą łatwego „zwycięstwa”, gdyż obaj jesienią staną przed wyborami.

Putin również stoi w obliczu wyborów – nie do siebie, ale do Dumy, organu ustawodawczego. jeżeli dobrze pamiętam, rosyjski system działa w ten sposób, iż partia lub koalicja, która wygrywa wybory, mianuje ministrów w rządzie, na którego czele stoi prezydent. Obecnie, według sondaży, partia Putina Jedna Rosja cieszy się takim samym poparciem jak Partia Komunistyczna, co przypisuje się niekończącym się wojnom Putina i poparciu dla polityki 20-procentowych stóp procentowych jego banku centralnego.

Rosyjska Partia Komunistyczna nie jest już komunistyczna w pierwotnym sensie. Myślę, iż przemawiają za nią dwie rzeczy: po pierwsze, Rosjanie pamiętają, iż komunistyczni przywódcy, tacy jak Lenin i Stalin, byli zdecydowani i nie tolerowali upokorzeń ze strony Zachodu, tak jak rzekomo Putin. Po drugie, Partia Komunistyczna nie chroni miliarderów-oligarchów i nie popiera 20-procentowych stóp procentowych, które pozwalają oligarchom monopolizować rosyjską gospodarkę poprzez wypieranie firm o mniejszym kapitale. Jest całkiem możliwe, iż Partia Komunistyczna zaakceptowała własność prywatną i gospodarkę rynkową i mogłaby reprezentować naród rosyjski lepiej niż Jedna Rosja.

Gilbert Doctorow, ekspert ds. Rosji o bystrym oku, od dawna zwraca uwagę, iż myślący ludzie w Rosji coraz częściej kwestionują politykę gospodarczą i militarną Putina. Od tygodni rosyjskie analizy wiadomości w programie telewizyjnym Władimira Sołowjowa kwestionują eskalujący i pozornie niekończący się konflikt na Ukrainie, a także politykę rosyjskiego banku centralnego, faworyzującą oligarchów-miliarderów kosztem większości podmiotów gospodarczych.

5 maja Doktorow poinformował, iż program Sołowjowa został nagle „zastąpiony starymi lub nowymi filmami przez kilka dni z rzędu”. Wygląda na to, iż Sołowjow przyznał się do prawdy, której Putin nie mógł zaakceptować. Drugi popularny program telewizyjny, prowadzony przez rosyjsko-amerykańskiego Dimitrija Simesa, nie został jeszcze zdjęty z anteny.

Doctorow, podobnie jak ja i John Helmer, zadaje trafne pytania. Zełenski, „silny człowiek” Waszyngtonu na Ukrainie, oświadczył, iż jego siły zbrojne zamierzają zaatakować dronami moskiewskie obchody zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami. Putin ostrzegł Kijów, iż w przypadku ataku Rosja zmasowanie zbombarduje centrum Kijowa.

Dlaczego, pyta Doktorow, Putin musi czekać, aż Zełenski faktycznie zaatakuje, zanim zareaguje? Putin wie, iż amerykańsko-ukraińskie rakiety mogą dotrzeć do Moskwy. Dlaczego naraża Paradę Zwycięstwa na takie ryzyko? Trudno sobie wyobrazić większe upokorzenie dla Rosji.

„Dlaczego Putin musi czekać na ukraiński atak na paradę, który najprawdopodobniej spowoduje znaczne straty wśród uczestniczących w niej żołnierzy, a także wśród urzędników i zaproszonych gości zagranicznych, takich jak premier Słowacji Robert Fico, który będzie siedział na trybunach z prezydentem Putinem?

Czy groźba Zełenskiego nie powinna wystarczyć, by skłonić Rosję do natychmiastowego przeprowadzenia niszczycielskiego ataku rakietowego na Kijów? Gdyby Putin był człowiekiem czynu, prawdziwym głównodowodzącym, właśnie to by zrobił”.

Putin po raz kolejny pokazał, iż jest słaby i niezdolny do przewodzenia Rosji.

Sukces izraelsko-amerykańskiej broni opiera się wyłącznie na słabości woli i myślenia ich przeciwników.

Izraelsko-amerykański sojusz zwyciężył aż do Iranu, ponieważ jego przeciwnicy nie byli w stanie zrozumieć ukrytego celu. Całkowita niezdolność Kremla do rozpoznania rzeczywistości, w jakiej znalazła się Rosja, jest zinstytucjonalizowana.

John Helmer donosi, iż nadzieje Putina przez cały czas przesłaniają rzeczywistość. Minister spraw zagranicznych Ławrow, w przeciwieństwie do Putina, stopniowo zaczyna dostrzegać rzeczywistość. Odnosząc się do nadziei na rozwiązanie konfliktu na Ukrainie, Ławrow stwierdził:

„Jak dotąd rzeczywistość jest wręcz odwrotna: na Rosję nakładane są nowe sankcje, toczy się „wojna” z rosyjskimi tankowcami na pełnym morzu, naruszając Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza. [Waszyngton] próbuje uniemożliwić Indiom i innym partnerom kupowanie tanich rosyjskich surowców energetycznych (Europa od dawna jest z nich wykluczona) i zmusza ich do kupowania drogiego amerykańskiego LNG. Oznacza to, iż Amerykanie postawili sobie za cel osiągnięcie dominacji gospodarczej. Co więcej, pomimo rzekomych propozycji dotyczących Ukrainy, nie widzimy pozytywnej przyszłości w sferze gospodarczej”.

Ławrow jest więc bliski zrozumienia tzw. doktryny Wolfowitza i jej znaczenia. Putin jednak wydaje się tego nie rozumieć, dlatego przez cały czas opiera się na negocjacjach.

Jak podkreślałem w swoich artykułach i wywiadach: Dopóki doktryna Wolfowitza dotycząca amerykańskiej hegemonii będzie determinować program amerykańskiej polityki zagranicznej, a syjonistyczna wizja Wielkiego Izraela będzie kształtować politykę Izraela, negocjacje nie będą miały sensu.

Źródło: Wygląda na to, iż żaden władca świata nie jest w stanie zaakceptować rzeczywistości, a choćby nie jest jej świadomy

Idź do oryginalnego materiału