"Wyjście z mieszkania to śmiertelne ryzyko". To tu rosyjskie wojska polują na cywilów. "Ludzkie safari" w Chersoniu trwa [REPORTAŻ]
Zdjęcie: Świece, które mieszkańcy Chersoniu zapalili ku czci poległych obrońców Ukrainy przed budynkiem regionalnej administracji wojskowej w Chersoniu, który został zniszczony przez rosyjski atak, Chersoń, Uk
W Chersoniu strach ma dźwięk. To brzęczenie drona nad głową, świst pocisku, cisza po eksplozji, która mrozi krew w żyłach bardziej niż mróz w nieogrzewanych mieszkaniach. Tu ławka przed blokiem może stać się miejscem śmierci, a droga do sklepu — ostatnią w życiu. Domy zamieniły się w bunkry, a dzieci uczą się w schronach. Mimo to w oknach wciąż zapala się światło, a trolejbusy wyjeżdżają na trasę — jakby miasto uparcie mówiło: jeszcze żyjemy. Dziennikarze serwisu The Insider rozmawiali z mieszkańcami Chersonia, którzy opowiedzieli, jak wygląda codzienność w miejscu, gdzie nad głowami ludzi trwa "ludzkie safari".











