"Jego historia jest klasyczna, powiedziałbym choćby banalna" - pisze Pawło Szamszin na łamach Armija FM. Ukraiński dziennikarz wojskowy opisał historię 40-letniego żołnierza Maksyma, urodzonego w Ukrainie, ale walczącego po stronie Federacji Rosyjskiej.
"Za zdradę otrzymał 2 miliony". Ukrainiec z Krymu walczył po stronie Rosjan

Maksym Basalajew trafił do ukraińskiej niewoli w trakcie walk w rejonie Kostiantyniwki. 40-latek został pojmany przez żołnierzy 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej.
Jak się okazało Basalajew, walczący dla rosyjskiej armii, urodził się w Zaporożu i jeszcze jako dziecko przeprowadził się wraz z rodziną na Krym.
"Za zdradę ojczyzny otrzymał od państwa rosyjskiego 2 miliony 200 tysięcy rubli (około 86 tys. zł). Jego historia jest klasyczna, powiedziałbym choćby banalna" - pisze na łamach portalu Armija FM dziennikarz wojskowy Pawło Szamszin, który rozmawiał z Basalajewem.
Wojna na Ukrainie. Ukrainiec walczył po stronie Rosjan
W dalszej części tekstu autor przedstawił sytuację życiową Maksyma Basalajewa przed podpisaniem kontaktu z rosyjskim Ministerstwem Obrony.
Mężczyzna nie miał stałej pracy, a jedynie dorywcze zajęcia. Był uzależniony od alkoholu. Z relacji wynika także, iż 40-latek oskarżał ukraińskie władze za swoje trudne położenie.
ZOBACZ: "Dla Rosjan piekło dopiero się zaczyna". Przewidują całkowitą izolację regionu
"Skończyło się na tym, iż dostał rosyjski paszport, podpisał kontakt na kilka miesięcy, po krótkim szkoleniu został wysłany do zmotoryzowanej grupy szturmowej, a potem na szturm mięsny" - czytamy w relacji Szamszina.
Co warte podkreślenia, łącznie Maksym Basalajew spędził na froncie zaledwie trzy dni.
"W drodze na linię walk zobaczył góry rosyjskich zwłok. To, co stale go prześladowało i o czym wspominał w rozmowie z nami, to ciągły zapach zwłok. Rosjanie są pędzeni do mięsnych szturmów, a na otwartych przestrzeniach terenu padają ofiarą uderzeń ukraińskich dronów. Jak mówi, i jak mów wielu Rosjan, którzy zostali pojmani, nie zdążył choćby wystrzelić jednego naboju" - zauważył dziennikarz.








