Patrolują tereny leśne, rejony wzdłuż rzek i mostów oraz drogowe i piesze przejścia na zachodniej granicy, wspierając Straż Graniczną w walce z nielegalną imigracją. Żołnierze WOT-u od ponad 8 miesięcy realizują zadania w ramach operacji „Bezpieczny Zachód”. w tej chwili działania prowadzi około 200 terytorialsów. Jak dziś wygląda sytuacja w rejonie przygranicznym?
Operacja „Bezpieczny Zachód”, czyli wyrywkowe kontrole na drogach wjazdowych do Polski oraz patrole strefy przygranicznej z udziałem wojsk obrony terytorialnej, rozpoczęła się decyzją rządu 7 lipca ubiegłego roku. Wszystko to w związku z nasilającą się presją migracyjną i rosnącą liczbą prób nielegalnego przekroczenia granicy.
REKLAMA
Na początkowym etapie operacji funkcjonariuszy Straży Granicznej wspierało 500 terytorialsów. w tej chwili sytuacja na granicy jest opanowana, a zjawisko nielegalnej imigracji lepiej rozpoznane oraz dokładniej kontrolowane. Dlatego też pogranicznicy wnioskują o zmniejszenie udziału wojska w operacji. Aktualnie patrole w rejonie przygranicznym w województwach: dolnośląskim, lubuskim i zachodniopomorskim prowadzi około 200 żołnierzy WOT-u. W działania te zaangażowane są trzy brygady OT: 14 Zachodniopomorska, 15 Lubuska i 16 Dolnośląska. Terytorialsi patrolują tzw. zieloną granicę, a więc tereny leśne czy te położone wzdłuż Odry. Wspólnie ze służbami podległymi MSWiA – Strażą Graniczną i policją – przeprowadzają także wyrywkowe kontrole aut wjeżdżających do kraju.
– Ponadto wspieramy strażników w akcjach poszukiwawczych, zabezpieczamy lokalne przejścia graniczne – także pieszo-rowerowe, monitorujemy odcinki rzeczne, reagujemy na sytuacje zgłoszone przez mieszkańców, obserwujemy zieloną granicę – wylicza plut. Arkadiusz Sekuła z 14 Zachodniopomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej, rzecznik prasowy operacji „Bezpieczny Zachód”. Jak dodaje, żołnierze WOT-u mają również uprawnienia do samodzielnych kontroli i przeszukań pojazdów, które wjeżdżają na terytorium Polski – bez obecności Straży Granicznej czy policji. – Żołnierze mogą na przykład weryfikować dokumenty, sprawdzać obywatelstwo, a także kontrolować zawartość bagażników – wyjaśnia.
Obecnie na najważniejszych drogach wjazdowych do kraju od Zachodu funkcjonuje kilkanaście posterunków stałych, na których pogranicznicy i terytorialsi przeprowadzają wyrywkowe kontrole aut wjeżdżających do Polski. Działają też patrole mobilne, zmieniające lokalizację w zależności od zapotrzebowania czy sygnałów o możliwym przekroczeniu granicy przez nielegalnych imigrantów. Poza tym żołnierze patrolują rejony leśne, nadrzeczne i inne, gdzie może dochodzić do nielegalnego przerzutu obcokrajowców. Służba na granicy trwa 12 godzin, po tym czasie na kolejne pół doby następuje zmiana.
– Rejony patroli wskazuje Straż Graniczna, która ma rozpoznane zjawisko. Chodzi o miejsca, które kurierzy najczęściej wykorzystują do przerzutu ludzi. jeżeli w trakcie kontroli wykryjemy jakiekolwiek nieprawidłowości, np. fałszywe dokumenty lub ich brak, natychmiast wzywamy Straż Graniczną, która prowadzi dalsze czynności – dodaje plut. Sekuła.
Zgodnie z ostatnią decyzją rządu operacja ma trwać do 4 kwietnia.