Zaczęło się kłótnią, zakończyło mordem i zniszczeniem polskich domów. Minęło 177 lat od Masakry na Jeżycach

codziennypoznan.pl 1 godzina temu

Stosunki polsko-pruskie po Powstaniu Wielkopolskim z 1848 roku zdecydowanie się pogorszyły, a napięcie między stronami było wyczuwalne choćby podczas codziennego życia. Eskalacja zakończyła się tragedią w podpoznańskiej wsi Jeżyce, czyli na terenie dzisiejszej dzielnicy Poznania.

Do „Masakry na Jeżycach”, opisanej przez Zygmunta Borasa i Lecha Trzeciakowskiego w książce „W dawnym Poznaniu” doszło 13 maja 1849 roku. Zaczęło się od „zwykłej” kłótni między polskimi parobkami a żołnierzami pruskimi. Ci pierwsi zażyczyli sobie zagrania Mazurka Dąbrowskiego przy drodze, a to spotkało się ze znacznym sprzeciwem Niemców.

Początkowa wymiana słowna przerodziła się w rękoczyny. Sytuacja gwałtownie eskalowała do bójki między parobkami a żołnierzami. Prusacy nie potrafili poradzić sobie z silnymi i dobrze walczącymi Polakami, dlatego wezwali na pomoc batalion stacjonujący przy dworcu kolejowym przy ul. Gajowej.

Gdyby spojrzeć na to z perspektywy czasu, dziś można by to nazwać „ustawką”, ponieważ wezwani do pomocy Niemcy nieśli ze sobą kije i drągi, a na wezwanie żołnierzy odpowiedziało nie tylko pół batalionu z Gajowej, ale też niemieccy cywile. Nie ma informacji o tym, by Polacy używali w walce jakichś przedmiotów.

Niemcy bili i znieważali polską ludność już w drodze na miejsce – atakując spotkanych Polaków. gwałtownie jednak przeszli także do włamań do polskich domów, niszczenia ich i demolowano, jednocześnie brutalnie bijąc mieszkańców.

Bilans był tragiczny, ponieważ jak wskazują historycy, zginęło kilka osób, w tym gospodarza Remplejna i jego żonę, która próbowała ochronić ich dziecko, a także gospodarza Wagnera, któremu rozbito głowę cegłą klinkierową. Zabójcę tego drugiego ustalono po tym, jak w aptece Fiedlerowej znaleziono zbrukany krwią i fragmentami mózgu Wagnera pruski mundur oraz cegłę, która była narzędziem zbrodni. Okazało się, iż zbrodniarz to żołnierz 5. kompanii 8. pułku piechoty, który chcąc wrócić do Poznania musiał przebrać się w cywilne ubrania.

Pozostali żołnierze, którzy zostali złapani na gorącym uczynku podczas bicia Polaków i demolowaniu ich dobytku, zostali aresztowani. Porządek we wsi wprowadziło wojsko garnizonu poznańskiego. „Masakra na Jeżycach” pozostaje jednak jednym z najbrutalniejszych wydarzeń w okresie pruskiej dominacji na ziemiach Wielkopolski po Powstaniu Wielkopolskim w XIX wieku.

(na zdjęciu: Dworzec Stargardzki na Jeżycach przy ul. Gajowej ok. 1863 roku / CYRYL)

Idź do oryginalnego materiału