Tuż przy linii kolejowej Łuków–Lublin, na prywatnej posesji rodziny Kaliszuków w Bezwoli, stoi granitowa płyta z wyrytym krzyżem. Nie rzuca się w oczy. Ginie wśród zabudowań i pól. A jednak to jedno z tych miejsc, gdzie ziemia pamięta więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Upamiętnia ofiary niemieckich represji, które spadły na okolicę dwa tygodnie po udanym zamachu żołnierzy Armii Krajowej Obwodu Radzyń Podlaski na Adolfa Dykowa, przeprowadzonym 30 października 1943 roku w lesie zbulitowskim.
Zamach na Adolfa Dykowa i cena odwetu w Bezwoli
Tuż przy linii kolejowej Łuków–Lublin, na prywatnej posesji rodziny Kaliszuków w Bezwoli, stoi granitowa płyta z wyrytym krzyżem. Nie rzuca się w oczy. Ginie wśród zabudowań i pól. A jednak to jedno z tych miejsc, gdzie ziemia pamięta więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Upamiętnia ofiary niemieckich represji, które spadły na okolicę dwa tygodnie po udanym zamachu żołnierzy Armii Krajowej Obwodu Radzyń Podlaski na Adolfa Dykowa, przeprowadzonym 30 października 1943 roku w lesie zbulitowskim.












