Przez stulecia sercem Gdowa wstrząsał tętniący życiem, dwukulturowy rytm, w którym polski i żydowski świat przenikały się na każdym kroku. Przed wybuchem II wojny światowej społeczność żydowska stanowiła ponad 20% wszystkich mieszkańców tej podkrakowskiej miejscowości. Choć tragiczny sierpień 1942 roku brutalnie zatarł ślady ich obecności, pamięć o żydowskich radnych, przedsiębiorcach i handlarzach wciąż drzemie w archiwach i murach dawnych domów. Oto nieznana, szczegółowa historia ludzi, którzy przez wieki budowali tożsamość dzisiejszej gminy Gdów.
Początki stałego osadnictwa żydowskiego w Gdowie sięgają przełomu XVII i XVIII wieku. Kluczową rolę odegrał tu potężny ród Lubomirskich, ówczesnych właścicieli tutejszych dóbr ziemskich. Magnaci ci, znani z pragmatycznego podejścia do ekonomii, chętnie zapraszali żydowskich osadników do swoich prywatnych wsi i miasteczek, widząc w nich motor napędowy lokalnej gospodarki. Pierwsze oficjalne potwierdzenie tej obecności przynoszą dokumenty kościelne – akta wizytacji parafialnej z 1748 roku odnotowują, iż w Gdowie na stałe mieszkało wówczas 5 rodzin żydowskich. Byli to pionierzy, którzy pierwsi dostrzegli handlowy potencjał miasteczka ulokowanego przy strategicznym trakcie. W osiemnastowiecznych zapiskach pojawiają się nazwiska pierwszych niezależnych kupców i karczmarzy, takich jak Izaak Liebeheimer, Chaim Kepler oraz Aaron Reisman, który prowadził swój kram przy drodze wylotowej w stronę Krakowa.
Prawdziwy przełom demograficzny przyniósł wiek XIX, kiedy administracja austriacka zniosła dawne ograniczenia osiedleńcze. W połowie stulecia w Gdowie mieszkało już 376 Żydów, co oznaczało, iż co czwarty mieszkaniec miasteczka był wyznania mojżeszowego. Żydowskie rodziny niemal całkowicie ukształtowały architektoniczne i gospodarcze oblicze gdowskiego Rynku, posiadając tam blisko 40 budynków. To tam toczyło się codzienne życie.
W tym miejscu należy wspomnieć o gdowskim imperium Liebenheimerów. Rodzina ta należała do najbardziej wpływowych w regionie. Prowadzili ogromny zajazd w Rynku pod numerem 33 oraz liczne karczmy. Ich pozycja była tak silna, iż w 1876 roku Józef Liebenheimer oraz Jakub Liebeheimer zostali wybrani do Rady Gdowa jako jedni z pierwszych żydowskich radnych w historii samorządu. W późniejszych latach Josue Liebenheimer otworzył w Gdowie nowoczesną betoniarnię. Pod numerem 24 swój konkurencyjny zajazd prowadzili Büchsbaumowie. Z kolei u wylotu Rynku znajdował się słynny dom gościnny rodziny Kemplerów – budynek ten służył celom gastronomicznym przez pokolenia, a w czasach PRL-u działała w nim popularna polska restauracja „Słoneczna”. Wreszcie Mendek Kuniholz. W 1885 roku ten rzutki przedsiębiorca uzyskał od władz unikalny glejt – oficjalny dekret nadający mu wyłączne prawo do przemysłowego łowienia ryb w rzece Rabie na terenie całej gminy.
Na początku XX wieku Gdów pod względem religijnym wciąż podlegał pod nadrzędny kahał w Wieliczce. Lokalna społeczność była jednak na tyle duża i samowystarczalna, iż stworzyła własną, bogatą infrastrukturę. W Gdowie doszło do interesującego podziału religijnego. Obok starej, drewnianej synagogi przy Rynku (spalonej przez Niemców w 1940 roku), w 1924 roku wybudowano drugi dom modlitwy. Stał się on bazą dla lokalnych chasydów, którzy wyraźnie odróżniali się od bardziej zachowawczych talmudystów. Przy nowej bóżnicy działała rytualna łaźnia (mykwa) wyposażona w wielkie drewniane balie oraz szkoła dla chłopców (cheder), w której nauczał szanowany pedagog nazwiskiem Meinhard.
Okres międzywojenny to czas pełnej dywersyfikacji gospodarczej. Na rynku tekstylnym i krawieckim prym wiodły rodziny Eisenów oraz Zimmerspitzów. Sklepy kolonialne i spożywcze, zaopatrujące mieszkańców w towary z całego świata, prowadziły rody Sonnenscheinów, Borgenühtów oraz Bronbergerów. Z kolei filarami wielkiego przemysłu w gminie stali się fabrykanci Meier Kornfeld oraz Salomon Haller, właściciele dwóch prężnie działających cegielni oraz hurtowni piwa, którzy zatrudniali dziesiątki rzemieślników obu wyznań.
Wpływy żydowskich mieszkańców Gdowa sięgały daleko poza samo centrum wsi. W okolicznych sołectwach dzierżawili oni karczmy, młyny i strategiczne punkty handlowe. W rodzinnej wsi generała Jana Henryka Dąbrowskiego – Pierzchowie, karczmę z powodzeniem prowadził Marek (Markus) Tiras, syn słynnego karczmarza Dawida.W Niezdowie (dzisiejsza gmina Gdów) rodziny żydowskie przez lata dzierżawiły lokalny młyn wodny. Z miejscem tym wiąże się ponura karta z 1930 roku, kiedy w wyniku brutalnego napadu rabunkowego zamordowano tam całą rodzinę młynarza. W Bilczycach karczmę na skrzyżowaniu szlaków prowadzili krewni gdowskich Büchsbaumów. Podobne punkty, tętniące życiem w dni jarmarków, funkcjonowały w Zagórzanach oraz tuż obok dworu w Zręczycach.
Ten wielobarwny świat, budowany cierpliwie przez ponad dwa stulecia, runął w ciągu zaledwie jednego tygodnia podczas II wojny światowej. Tragiczny proces destrukcji dopełnił się 27 sierpnia 1942 roku. To właśnie wtedy niemieccy okupanci zlikwidowali getto w Wieliczce, do którego zaledwie siedem dni wcześniej pognali pieszo około 350 gdowskich Żydów. Większość z nich – w tym potomkowie rodów Liebenheimerów, Kemplerów czy Kornfeldów – zginęła na miejscu podczas selekcji lub została wywieziona pociągami śmierci do komór gazowych obozu zagłady w Bełżcu. Dziś w bazie Instytutu Yad Vashem widnieją 82 w pełni zidentyfikowane nazwiska ofiar pochodzących bezpośrednio z Gdowa. Są one niemym, ale niezwykle ważnym świadectwem o sąsiadach, bez których historia dzisiejszej gminy Gdów potoczyłaby się zupełnie inaczej.










![[FOTO] Prehistoryczne Wakacyjne Ostatki w bibliotece. Wśród atrakcji kino plenerowe](https://img.czecho.pl/2026/08/prehistoryczne_wakacyjne_ostatki_28_08_2026_d48a.jpeg)
