Zaproszenie Putina przez Trumpa do Rady Pokoju nie tylko pozwala rosyjskiemu prezydentowi na opowiadanie bzdur, ale też legitymizuje go jako pełnoprawnego światowego przywódcę. Jako poważnego gracza, kierującego jedną z potęg, których kooperacja konieczna jest do zabezpieczenia światowego pokoju. Wszystko to w momencie, gdy Putin od prawie czterech lat prowadzi niesprowokowaną, napastniczą wojnę - pisze dla Wirtualnej Polski Jakub Majmurek.