Mimo dominacji w powietrzu sił amerykańsko-izraelskich nie oznacza to, iż irańska obrona przeciwlotnicza przestała być jakimkolwiek zagrożeniem. Rozproszona i osłabiona, ale ukryta w podziemnych schronach i oparta na systemach pasywnych (termowizyjnych) oraz przenośnych naramiennych krótkiego zasięgu, wciąż jest zdolna do kąśliwych kontrataków i zasadzek powietrznych, które szczęśliwie dla sojuszników nie przyniosły – jak dotąd – strat bezpowrotnych wśród personelu lotniczego, chociaż doszło do kilku groźnych ataków. Poniżej omawiamy okoliczności tych najpoważniejszych.