Zawrzało po wizycie chińskiego robota w wojskowym porcie. Rzecznik marynarki komentuje

polsatnews.pl 1 godzina temu

Obecność chińskiego robota "Edwarda Warchockiego" w Porcie Wojennym w Świnoujściu wywołała oburzenie opinii publicznej. Wszystko z powodu wprowadzonych ograniczeń dla chińskich aut na terenach wojskowych. "Jego obecność została ograniczona do konkretnego, wcześniej określonego miejsca" - skomentował dla Polsat News rzecznik 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski.

Wikimedia Commons/ Arena Akcji/picture-alliance/dpa/AP Images
Chiński robot Edward Warchocki na nagraniu promocyjnym Marynarki Wojennej RP

Chiński robot humanoidalny Unitree G1 "Edward Warchocki", który już wcześniej pojawiał się m.in. w Sejmie, wziął udział w promocyjnym nagraniu Marynarki Wojennej RP. We wtorek zapraszał do udziału w sobotnich obchodach Święta Wojska Polskiego, w tym w paradzie morskiej okrętów w Gdyni.

W przestrzeni publicznej pojawiły się głosy oburzenia i zarzuty o niekonsekwencję, w związku z wprowadzonym wcześniej ograniczeniem poruszania się po terenach wojskowych pojazdów produkowanych w Państwie Środka. Te uzasadniano możliwością szpiegowania na rzecz Pekinu. Nagranie, realizowane na terenie Portu Wojennego w Świnoujściu - gdzie stacjonuje 8. Flotylla Obrony Wybrzeża - jeszcze we wtorek zostało usunięte z profilu marynarki.

"Robot nie poruszał się po terenie jednostki, a jego obecność została ograniczona do konkretnego, wcześniej określonego miejsca według scenariusza i czasu realizacji nagrania" - skomentował dla Polsat News rzecznik 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski.

Edward Warchocki na nagraniu marynarki. Rzecznik odpowiada na oburzenie w sieci

Rzecznik zapewnił, iż naruszenia bezpieczeństwa przez robota nie mają zastosowania do tej sytuacji, ponieważ nie przemieszczał się samodzielnie po terenie portu, a także nie miał swobodnego dostępu do infrastruktury i stref zastrzeżonych.

"Miejsce nagrania zostało dobrane w taki sposób, aby realizacja materiału nie wiązała się z możliwością utrwalenia informacji podlegających ochronie" - przekonywał ppor. Lewandowski. Dodatkowo zaznaczył, iż w materiale nie pokazano żadnych elementem portu, który nie był wcześniej publicznie prezentowany w działalności medialnej lub promocyjnej.

ZOBACZ: "Polska szykuje się do wojny". Dezinformacja przed defiladą w Warszawie

"Jest to miejsce w pełni widoczne, chociażby z miejskich nabrzeży i promów w Świnoujściu. Nagranie z udziałem robota nie rozszerzało zatem zakresu informacji o obiekcie ogólnodostępnych publicznie" - przekazał, po czym zapewnił, iż robot został uruchomiony dopiero na terenie portu, a od razu po zakończeniu nagrań został wyłączony.

Rzecznik dodał, iż decyzja o użyciu robota wynikała z "chęci nieszablonowej promocji" parady okrętów w Gdyni. "Tego rodzaju niestandardowe formaty pozwalają docierać z przekazem do młodszych odbiorców oraz osób, które nie śledzą na co dzień oficjalnych kanałów Sił Zbrojnych RP. Jednocześnie realizacja materiału nie wiązała się z dodatkowymi kosztami po stronie Marynarki Wojennej" - zakończył.

Do sprawy odniósł się w środę wiceszef MON Cezary Tomczyk, który ocenił, iż "komuś ewidentnie zabrakło ostrożności", jednak nie sądzi, żeby akurat w tym przypadku "wydarzyło się coś bardzo złego".

"Edward Warchocki" w porcie wojennym. Czym jest ta maszyna?

Robot "Edward Warchocki" został wyprodukowany przez Unitree, gwałtownie rozwijający się chiński startup, specjalizujący się w robotyce, z siedzibą w mieście Hangzhou. W marcu br. pojawił się w gmachu Sejmu przy ul. Wiejskiej na zaproszenie Konfederacji, według której miał zwrócić uwagę na potrzebę dostosowania polskiego prawa do nadchodzącej ery automatyzacji. Pojawiał się również w różnych resortach i instytucjach publicznych.

ZOBACZ: "Nadzwyczajny wyciek". Dane 19 milionów Polaków zagrożone

Robot był też gościem imprezy organizowanej przez chińską ambasadę, aby popularyzować technologiczne osiągnięcia Pekinu i umożliwić kontakt z biznesmenami z Państwa Środka. Producent robota został w lipcu tego roku umieszczony przez Pentagon na czarnej liście jako potencjalny producent produktów podwójnego zastosowania ze względu na powiązania z chińskim przemysłem obronnym.

WIDEO: Ekspert o pomyśle polityka Konfederacji. "Wojskowi się tego boją"
Idź do oryginalnego materiału