nauczę cię topografii interesującego miejsca.
patrz nieco z góry, ale, oczywiście, nie z wyższością.
bądź jak ogrodniczka doglądająca rozsady,
nachylona z troską nad inspektem.
a oto i łacha pieniącej się
aqua tofana, brzydkie jezioro.
dalej: wysepka, nad którą zawracają się bociany,
słabo zaludniona, ledwie trzy chatynki. w jednej –
pozabezpieczny styl przywiązania, zwierzątka
tresowane przerażeniem.
w drugiej – szalony marzyciel
kolejny już rok stara się skonstruować
zszywacz hadronów.
bezradność, technika i materia stawiają opór.
ostatnią zamieszkuje wizjoner, pan Irytadełko, który
całe dnie spędza wewnątrz prorockich majaków,
jakby były skrzynią wybitą flauszem. i zżyma się,
bo nie może wyjść z niej do ludzi.
następna z wysp, o ileż większa od poprzedniej.
tam nie patrz, tam są góry. baniaste i można
z nich zlecieć na strzaskanie.
w dolince jest miasto pełne koncertów. jak nie
punkowcy z Denazyfikacji, to metale z Dreaminition
(czasami występują w polskiej wersji, jako
Marzenicjowanie) łoją nuty do upadłego.
pęka komin, ściana nośna, architektura
ustępuje przed łomotami.
a ten tu kontynent jest lustrem i jednocześnie
magiczną odziarniarką. widzisz swój miąższ,
esencję. uśmiechnij się do jej piękna.









