Zełeński może zostać drugim Churchillem. Ukraina chce po wojnie zmiany

opolska360.pl 4 godzin temu

Można wygrać wojnę i kilka tygodni później przegrać wybory. Chyba najdobitniejszym tego przykładem jest Winston Churchill. Dla Brytyjczyków był symbolem zwycięstwa nad III Rzeszą, ale nie widzieli w nim przywódcy na czas pokoju i odbudowy. Wybrali Clementa Attlee, czyli kogoś, kto obiecał zmiany i głębokie reformy społeczne.

Nie wiadomo, czy Wołodymyr Zełeński zna przypadek Churchilla, ale wie już, iż nie wystarczy być bohaterem, by rządzić po pokonaniu Rosji. Co do tego ostatniego polityczne elity w Kijowie są zgodne. Zakładają one, iż wojna może potrwać jeszcze rok, ale Ukraina już jej nie przegra, a to tak, jakby ją wygrała. I kiedy tylko umilkną strzały, trzeba gwałtownie przeprowadzić odłożone na czas walk wybory prezydenckie.

Zełeński chce wygrać wybory w Ukrainie

Zełeński chciałby wygrać wybory. Tyle, iż według sondaży będzie mu trudno i tym trzeba tłumaczyć serię jego ostatnich decyzji. M.in. tę, nie do przyjęcia dla nas, o nadaniu elitarnej ukraińskiej jednostce wojskowej imię UPA. Zełeński zrobił to w pełni świadomie, żeby zaskarbić sobie przychylność wyborców nacjonalistycznych. I tu, po prawdzie, nie różni się on od naszych polityków, którzy też dla doraźnych, wewnętrznych celów są gotowi zrujnować relacje z bliskimi sojusznikami.

Wrażeniu nowego otwarcia miała służyć natomiast decyzja o zmianie rządu, ale tu Zełeński popełnił błąd, nie zostawiając w nim dotychczasowego ministra obrony Mychajło Fedorowa. Zdymisjonował go, bo tego żądał generał Oleksandr Syrski, dowódca ukraińskiej armii. A póki trwa wojna, z generalicją prezydent musi się liczyć.

Tyle, iż odmiennego zdania byli Ukraińcy. Niezwiązany z wojskiem 35-letni Fedorow był ministrem obrony tylko 7 miesięcy, ale w tym czasie zdążył odmienić oblicze wojny – mniej przelanej krwi, a więcej innowacji i technologii, zwłaszcza dronów. Chciał też wyplenić korupcję w armii i przekształcić ją w nowoczesną strukturę. Tu napotkał opór Syrskiego, reprezentanta sowieckiej jeszcze szkoły wojskowej z całym jej negatywnym bagażem.

Ale kiedy wydawało się, iż Syrski wygrał, ludzie wyszli na ulice Kijowa i wielu innych miast w obronie Fedorowa. To było jak zimny prysznic dla Zełeńskiego, który dobrze wie, iż Majdan zmiata prezydentów. Nie pomogło, iż Syrski przeprosił byłego ministra obrony, prezydent odwołał szefa armii, zastępując go generałem Mychajło Drapatym.

Drapaty ma 44 lata, sowieckich szkół nie pamięta, ma doświadczenie z okopów, jest lubiany przez żołnierzy i popierał Fedorowa w sporze z Syrskim. Czy Fedorow wróci do rządu? Być może ma już większe ambicje. To wszystko pokazuje, iż po wojnie w Ukrainie nic nie będzie jak było. Ludzie nie chcą korupcji, panoszenia się oligarchów, chcą przejrzystości i reguł jak na Zachodzie. A wybory prezydenckie wygra ten, kto bardziej przekonująco obieca Ukraińcom, iż spełni ich oczekiwania.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału