"Zobaczyła błysk", "aż domem zatrzęsło". Mieszkańcy o atakach przy granicy

polsatnews.pl 48 minut temu

- Akurat żona się obudziła, zobaczyła błysk najpierw, a później było dosyć mocne uderzenie, słyszalne w całej naszej miejscowości - mówił wójt gminy Dorohusk na antenie Polsat News. Wojciech Sawa opowiedział, jak z perspektywy mieszkańców wyglądał niedzielny poranek, podczas którego wschodnia część Polski odczuwała skutki rosyjskich ataków tuż przy granicy z Ukrainą.

Polsat News
Wójt gminy Dorohusk Wojciech Sawa komentuje rosyjskie ataki przy granicy

Z relacji wójta gminy Dorohusk (woj. lubelskie) wynika, iż rosyjskie uderzenia na terenie Ukrainy zaczęły być odczuwalne dla mieszkańców terenów przygranicznych około godz. 4 nad ranem. Jak mówił Wojciech Sawa, w Dorohusku rozległ się wówczas dźwięk wybuchu.

Ataki Rosji tuż przy granicy. "Huk, jakby bomba spadła"

W godzinach porannych dron uderzył w stację benzynową około 800 metrów od przejścia granicznego w Jagodzinie. Wskutek ataku ogniem zajęły się również dwie ciężarówki.

Podobne doświadczenie przeżyła pani Alina z Gorzyc w powiecie tarnobrzeskim na Podkarpaciu. Swoją relacją podzieliła się z nami poprzez Wrzutnię. "Godz. 4:30. Huk, jakby bomba gdzieś spadła niedaleko. Wstaliśmy na równe nogi, bo domem aż zatrzęsło. Od razu po tym buczenie samolotów i seryjne dwa strzały. Później o 6:30 znowu jakieś strzały. Zero alertów!" - przekazała nam pani Alina.

ZOBACZ: Atak "800 metrów" od polskiej granicy. Jest potwierdzenie ze służb

Z kolei w Dorohusku, jak opowiadał wójt gminy, po około pięciu minutach od wybuchu zawyły syreny. - Był to ten trzyminutowy sygnał modulowany, który jest w takich sytuacjach uruchamiany. Po raz pierwszy pojawił się on w Dorohusku. Od razu po tym sygnale wspólnie udaliśmy się w bezpieczne miejsce - mówił Wojciech Sawa.

Zdaniem wójta niepokój i obawy mieszkańców związane z rosyjską aktywnością pojawiły się w czwartek, kiedy syreny zawyły na przejściu granicznym w Jagodzinie. - Były one bardzo dobrze słyszalne u nas w Dorohusku. Te syreny wyły ponad godzinę i myślę, iż już wtedy pojawiły się takie emocje i obawy. Niestety dzisiaj rano to się potwierdziło tymi dwoma atakami - wskazał Sawa.

WIDEO: Wójt gminy Dorohusk Wojciech Sawa o rosyjskich atakach przy granicy z Polską

Atak na pociąg relacji Kijów-Warszawa. Rosną obawy i niepokój wśród mieszkańców

Z jego relacji wynika, iż drugi atak - na pociąg relacji Kijów-Warszawa, do którego doszło około dwóch kilometrów od granicy - był słyszany przez mieszkańców Dorohuska około godz. 8:30.

- Wiadomo, czegoś takiego jeszcze tutaj nie było, mimo tego, iż jesteśmy blisko frontu, blisko Ukrainy, dzisiejsze wydarzenia wzbudziły naprawdę obawy i niepokój wśród naszych mieszkańców - podkreślił wójt, opowiadając o wrażeniach, jakie odniósł podczas rozmów z mieszkańcami.

ZOBACZ: Atak na Ukrainie. "Trafiono w pociąg relacji Kijów-Warszawa"

Sawa odpowiedział również na pytanie o ewentualne działania, jakie gmina podejmuje w związku z obecną sytuacją.

- Już w czwartek przekazaliśmy krótką informację odnośnie tej syreny, która pojawiła się i była słyszalna ze strony ukraińskiej. Taka krótka informacja pojawiła się w naszym Facebooku i stronie internetowej, żeby przestrzec mieszkańców, iż coś takiego się wydarzyło i to był jakby początek. o ile chodzi o procedury, to jestem w kontakcie telefonicznym z członkami naszego sztabu zarządzania kryzysowego i cały czas monitorujemy tę sytuację. o ile tylko będzie taka potrzeba, to na pewno taki sztab będzie zwołany - zapewnił Sawa.

WIDEO: Marszałek Sejmu uderza w prezydencki projekt. "To wszystko jest podejrzane"
Idź do oryginalnego materiału