Żołnierze namierzyli pana Mieczysława. Co się teraz dzieje z mężczyzną, który mieszkał w ziemiance?

tulodz.pl 2 godzin temu

Kilka dni temu program Uwaga pokazał historię pana Mieczysława, który pochodzi z województwa łódzkiego, ale od 15 lat mieszka w Warszawie, w ziemiance, nad Wisłą. Ma ona swój ciąg dalszy. Poinformowała o tym siostra Małgorzata Chmielewska.

Od lat nie miał prawdziwego domu. Odnaleźli go żołnierze po zapachu palonego drewna

- Moja historia jest tragiczna - mówi. Jak dodaje, do jedenastego roku jego życie wyglądało normalnie. Niestety, później jego rodzice zginęli w wypadku. - I się zaczęło piekło - mówi.

Mężczyzna pracował, ale tylko dorywczo. Jak opowiada, wszystko przez jego dużą wadę wzroku. Piętnaście lat temu przeniósł się do stolicy, gdzie nad Wisłą wykopał sobie ziemiankę i tam mieszka. Noce, kiedy przychodzą duże mrozy spędza na klatkach schodowych. W dzień, aby się ugrzać rozpalana w jamie ognisko. Aby mieć pieniądze na jedzenia zbiera złom. Przyznaje, iż najbardziej dokuczają mu szczury i dziki. - Szczury są najgorsze, w nocy to by człowieka zjadły – opowiada.

Autor reportażu rozmawiał ze strażnikami miejskimi, którzy tłumaczyli mu, iż próbowali pomóc mężczyźnie, ten jednak nie chciał opuścić swojej jamy. Przekonał się o tym sam dziennikarz, który po rozmowie z panią kierowniki Domu Matki Bożej Serdecznej, który prowadzony jest przez wspólnotę „Chleb życia” siostry Małgorzaty Chmielewskiej, pojechał przekazać mu dobre wieści, iż będzie mógł tam zamieszkać.

Zrezygnował, bo jak tłumaczył -może go spotkać gorsza sytuacja niż ma. - Chodzi o tych ludzi - mówił. Mężczyznę udało się namówić na skorzystanie z mieszkania treningowego, gdzie miał przebywać sam. Spędził tam jednak tylko jedną noc.

Bezdomnym nie jest się z wyboru, nigdy

- tłumaczyła siostra Małgorzata Chmielewska w programie Uwaga.

Jak dodała, z takim człowiekiem trzeba dłużej popracować. - To długotrwały proces, wymaga przede wszystkim zaufania – zaznaczyła.

Okazało się, iż znaleźli się ludzie, którzy wzięli sobie jej słowa bardzo poważnie i postanowili zdobyć zaufanie pana Mieczysława. To, co się teraz z nim dzieje, opisała s. Małgorzata na swoim blogu. Jak poinformowała reportaż obejrzało dwóch młodych żołnierzy.

Obejrzeli i zaczęli działać. Przeanalizowali dokładnie film, żeby ustalić wg zdjęć, gdzie może być ziemianka. Azymut itd. Trafili do niej po zapachu palonego drewna. Była zasypana śniegiem. Przywieźli konserwy, ciepłe rzeczy i spędzili długi czas na rozmowie z panem, przy ognisku. To było wczoraj. Dzisiaj od rana znów spędzili kilka godzin w ziemiance u pana Mieczysława. W końcu pan zaufał i ….udało się! jak mówi mój Artur. Chłopaki zajechali na Foliałową w komplecie czyli dwóch żołnierzy i pan Mieczysław. Odpukać- na razie pan jest zadowolony. Wstępnie wiemy, iż jest mocno schorowany

- poinformowała siostra.

Jak dodała, to nie była akcja w ramach służby czy na rozkaz. - Żeby przekonać człowieka do zmiany życia trzeba czasu i przyjaźni. Ludzie muszą zaufać, uwierzyć, iż choć wiele cierpienia i krzywd ich spotkało, choć są na marginesie życia, choć pokręciły się ich życiowe drogi- mają szansę i mogą żyć lepiej. Mogą żyć godnie. Marznącemu w ziemiance bezdomnemu starszemu człowiekowi młodzi ludzie dali nadzieję. Oby w nim nie zgasła. A z drugiej strony – cały łańcuch ludzi przecierał drogę do dzisiejszej kąpieli i ciepłego łóżka pana Mieczysława. Nigdy nie rezygnujmy z człowieka, bo Pan Bóg z nikogo nie rezygnuje - podkreśliła.

Siostra Chmielewska za postawę mundurowych zawnioskowała o nich nagrodzenie.

https://tulodz.pl/polska-i-swiat/nadchodzi-skok-temperatury-o-30-stopni-polska-pogodowo-peknieta-na-pol/JYwyT0B1u4t3U7h3dZV3
Idź do oryginalnego materiału