Żywi tańsi niż polegli. Jedna trzecia wojskowych wydatków Kremla to odszkodowania za śmierć. Ujawniamy szokujące dane
Zdjęcie: Billboardy promujące służbę w armii kontraktowej w miejscowości Pietuszki w obwodzie włodzimierskim, ok. 115 km na wschód od Moskwy, 10 stycznia 2025 r.
Rubel płynie szerokim strumieniem, ale nie tam, gdzie powinien. Rosja wydaje dziś więcej pieniędzy na odszkodowania dla rodzin poległych żołnierzy niż na żołd dla tych, którzy wciąż walczą na froncie. Według analiz niezależnych rosyjskich ekspertów aż 38 proc. budżetu osobowego armii w Ukrainie pochłaniają świadczenia pośmiertne. Rekrutacja drożeje, regiony zaciskają pasa, a premie za podpisanie kontraktu sięgają równowartości ponad 100 tys. zł. Najbiedniejsze części kraju płacą najwyższą cenę — zarówno w ludziach, jak i w pustych kasach samorządów. Wojna okazuje się nie tylko krwawa, ale i kosztowna jak nigdy dotąd.











