Maszynista pociągu PKP Intercity odkrył we wtorek po południu brak 112-centymetrowego fragmentu szyny w Będzelinie w województwie łódzkim. Kierujący składem na trasie Lublin Główny - Szczecin Główny natychmiast zatrzymał pociąg i wezwał pomoc. Służby wykluczyły ingerencję osób trzecich, ale dokładna przyczyna uszkodzenia pozostaje nieznana.
Do incydentu doszło około godziny 12:00 na linii kolejowej łączącej Lublin ze Szczecinem. Pociąg "Koziołek" stanął na torze numer dwa przez około dwie godziny. Ekipy techniczne wykonały tymczasową naprawę, która pozwoliła składowi przejechać uszkodzony odcinek z prędkością zaledwie pięciu kilometrów na godzinę.
Katarzyna Michalska, rzeczniczka PKP Polskie Linie Kolejowe, poinformowała w rozmowie z TVN24: «Służby ustaliły, iż nie było ingerencji osób trzecich, a to, jaka była dokładna przyczyna powstania ubytku, będzie wyjaśniała ekspertyza techniczna».
Jednotorowy ruch i opóźnienia
Tor numer dwa pozostaje zamknięty do czasu zakończenia pełnej naprawy. Ruch pociągów odbywa się jednotorowo na torze numer jeden. Michalska uspokajała: «Ruch w tym miejscu nie jest duży i opóźnienia, które mogą wynikać z tej sytuacji, mogą wynieść około pięciu minut». Pełna naprawa została ukończona około godziny 16:30.
Seria incydentów na polskich torach
To kolejny przypadek uszkodzenia infrastruktury kolejowej w ostatnich tygodniach. Pod koniec grudnia wykryto podobny ubytek na linii numer 137 między Sławięcicami a Rudzińcem. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Śledcze Policji zostały poinformowane o zdarzeniu, ale również w tym przypadku wykluczono sabotaż.
W listopadzie doszło do dwóch potwierdzonych aktów dywersji - na stacji Mika w województwie mazowieckim oraz na stacji Gołąb w województwie lubelskim. Sprawcy zostali zidentyfikowani, ale uciekli za granicę. Według doniesień ukrywają się w tej chwili na Białorusi.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).





