26 stycznia – sądny dzień dla pieszych… i nie tylko

tetnoregionu.pl 2 godzin temu

Już większość z nas przyzwyczaiła się do faktu, iż zim z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, czy choćby dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nie powinniśmy się spodziewać. A tu masz babo placek, mroźna pani i to ze śniegiem pojawiła się niczym diabeł z pudełka. Szczególnie 26 dzień stycznia br. dał się wszystkim, a szczególnie pieszym we znaki.

Ulice miast zamieniły się w lodowiska, a chodzenie po tych ślizgawkach było niczym droga przez mękę. I znikąd nie było pomocy. Myślę o piaskarkach ulicznych, piaskarkach chodnikowych, czy posypywaniu chodników przy posesjach. Za to pojawiły się alerty w naszych telefonach, które zachęcały do pozostania w domach. A jak tu pozostać w domach, gdy trzeba iść do pracy, aby zarobić na życie!

Onegdaj, mam na myśli poprzednie lata, na ulicach w takich ekstremalnych sytuacjach aż wrzało. Masa piaskarek, tych ulicznych i chodnikowych zapełniała ulice i chodniki. Przy posesjach gospodarze domów, właściciele posesji, a choćby grupy żołnierzy czynili wszystko aby nie zagrażało nam niebezpieczeństwo połamania. A dzisiaj co? No co?

Ewenementem było, iż 28 stycznia, kiedy jezdnie były wręcz czarne w Pile pojawiła się chmara piaskarek! Czyżby „dyspozytorzy” przypomnieli sobie o wykorzystaniu limitu kilometrów?!

W załączeniu przedstawiam bilans porad w SOR pilskiego szpitala z dnia sądnego 26 stycznia. Oby włodarze i odpowiedzialni za zapewnienie bezpieczeństwa na chodnikach i jezdniach się obudzili, gdy nastąpi lodowo-śnieżna powtórka. Przecież zdrowie i zycie jest NAJWAŻNIEJSZE!

Marek Mostowski

Fot. Kraków Nasze Miasto; modna.czestochowa

Idź do oryginalnego materiału