

50 tysięcy internetowych kont i treści dezinformacyjnych zgłosiła Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa w ubiegłym roku. Wiele z nich jest przez cały czas dostępnych na platformach społecznościowych. Usunięto tylko 12 procent nieprawdziwych wpisów. Na resztę albo nie zareagowały bigtechy albo została zmoderowana, co oznacza, iż może być znowu dostępna.
Magdalena Wilczyńska z NASK mówi, iż platformy często nie podają powodu odrzucenia zgłoszenia dezinformacji:
Usunięcie dezinformujących treści trwa od kilkudziesięciu godzin do kilku miesięcy. Zdaniem wicepremiera, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego platformy zachowują się nieodpowiedzialnie i są nastawione jedynie na zysk:
Zgłoszone treści dezinformacyjne, które nie zostały usunięte z internetu, dotyczą głównie podszywania się pod aplikację mObywatel, banki, znane osoby lub rozpowszechniają teorie spiskowe. (IAR)










