"51. stan"? Nic bardziej mylnego. Kanadyjscy rekruci wzięli sobie do serca słowa Donalda Trumpa. "Chcą służyć"
Zdjęcie: Premier Mark Carney wita kanadyjskich żołnierzy podczas zwiedzania Fort York Armoury w Toronto, 9 czerwca 2025 r.
Donald Trump, prezydent USA, nieraz lekceważąco wypowiadał się o Kanadzie, a choćby napomknął o aneksji drugiego co do wielkości państwa świata. Jak widać, północni sąsiedzi nie zapomnieli jego prowokacyjnych słów. W ciągu ostatnich ośmiu miesięcy liczba nowych rekrutów w kanadyjskich siłach zbrojnych wzrosła o 13 proc. — Chcą mieć pewność, iż Kanada pozostanie bezpiecznym i suwerennym krajem — tłumaczy tamtejszy minister obrony. Ottawa zapowiada także rekordowe inwestycje w infrastrukturę dla armii.











